Start Wyprawy Wakacyjne Opowieści cz.4

Główne menu

Relacje

Sprzęt

Portal

Materiały Filmowe

Reklama
Wakacyjne Opowieści cz.4 PDF Drukuj Email
Wyprawy
Wpisany przez Przemek Szymański   
poniedziałek, 07 września 2009 00:00

Kolejny sprawdzian nowego odcinka Grand Union Canal. Tym razem wybieram się tam przemyślanie i po cichu mam nadzieję, że coś się będzie działo.Sprzęt dobieram inaczej niż dotychczas. To już nie jest kleniowy spinning. Mimo użycia matchówki teren będę sprawdzał woblerami o długości 4-6 cm., w zanadrzu mam rippery i twistery na główkach 5-10 gram. Do tego plecionka o wytrzymałości 25 kg.!!!Wiem , ze to topornie i , że łamie wszelkie zasady kleniowej przyzwoitości , ale odcinek posiada ciekawe burty i kilka zwalisk , które mogą kryć nie tylko klenie , ale także i szczupaki.Właśnie te ostatnie napawają mnie nie pokojem , więc sprawdzam odcinek z dużym wyczuciem i dystansem , a taki sprzęt pozwoli na wejście w miejsca gdzie lekki sprzęt przegrywa o głowę.Przez kilka poprzednich dni padało. Woda w tej kwestii jest mętna jak kawa z mlekiem i użycie miękkich przynęt odpada. Skorzystałem z nich kilka razy w celu sprawdzenia głębokości łowiska i ukształtowania dnia. To w przyszłości pozwoli mi na optymalną taktykę łowienia podstawową znajomość łowiska.Mimo prób wejścia w zaczepy i w/g mnie dobrego podejścia do miejscówek nie notuję ani jednego brania. Wiem , że na eksperymenty ze zmianą łowiska nie jest za dobry okres , ale co zrobić , połowię kilka razy , a jeśli nie będzie wyników to powrócę tutaj zimą wtedy kiedy jest najlepszy okres na kanałowe klenie.Idę dalej przed siebie tam gdzie są moim zdaniem dobre miejsca , które zwiastują branie. Mijam ciekawe burty , korzenie przybrzeżnych drzew , nawisy okolicznych krzaków. Nie mam jednak brań.Nawet puknięcia.Wcześniej podczas pierwszego podejścia do tego łowiska widziałem kilka leszczy , które pięknie się spławiały w miejscu o głębokiej rynnie. Być może to odcinek z białą rybą?? Być może kleni tutaj nie ma??Sam nie wiem.Wiem jedno , nie mogę się zniechęcać początkowymi nie powodzeniami i powinienem uparcie realizować swój plan.Tym razem daję spokój.Szybko zwijam odległościówkę , pakuję pudełka i kołowrotek do plecaka i udaję się w dół kanału.Mam jeszcze około dwóch godzin łowienia i mam możliwość powalczenia z kleniem na River Gade.Pędzę , więc na ten odcinek.Docieram po około dwudziestu minutach jazdy rowerem terenowym wzdłuż pieszego deptaku. Krótkie oględziny odcinka.Na szczęście nikogo nie ma.Pierwsze rzuty wykonuję Rapalą Jointed Shad Rap JSR04 SD. To moja tzw. „flagówka” ( jak mawia mój Teść ) na tej miejscówce. Kilka rzutów i niestety znowu pusto. Woda przypomina kawę z mlekiem , więc trzeba szybko coś wymyślić.Może nawisy kasztanowca przyniosą mi spodziewany efekt??Ciche podejście do miejscówki , ciche rzuty z pod kija , moim zdaniem dobre poprowadzenie Rapali…

… kolejne puste miejsce, które zazwyczaj przynosi grubego klenia.Przenoszę się w okolice dołu.Tutaj , albo nigdzie! Wreszcie znajduję klenie. Kilka rzutów i mam cztery klenie powyżej czterdziestu centymetrów!!!Brały w samym środku dołu, tuż przy wypłyceniu dna.

 

 

Jeden z nich.

 

 

Idę nieco w górę rzeki. Widzę kilka kleni , które z płytkiego odcinka spływają na głębszą wodę w nurtową otchłań.Nie mogę zmarnować takiego prezentu. Do agrafki zapinam Dorado Lake 4 cm. i posyłam go nieco w górę , przed stanowiskiem klenia. Potem następuje szybkie sprowadzenie woblera z prądem rzeki…

… branie to czysta poezja w tym przypadku. Szybki hol… Miał 48 cm.

 

 

 

Na zakończenie idę jeszcze w okolice ujścia rzeki do kanału. Łowię tutaj szóstego prosiaka powyżej czterdziestu centymetrów.Co za dzień…

 

 

 

***

 

Tą poranną wyprawę planowałem już od kilku dni. Najtrudniejszy okres połowu klenia na GUC właśnie się rozpoczął , więc chciałem się przekonać , czy wszystko wróciło do normy , czy może klenie żerują i miewają się całkiem dobrze.Oczywiście to drugie przypuszczenie można sobie włożyć za kołnierz i jedynie modlić się o lepsze czasy , które nadejdą jesienią.Próbuję na początek koło mostu na granicy z wodą klubową miejscowego klubu wędkarskiego Watford Piscators. Zimą to był rewelacyjny odcinek , ale teraz świeci pustką. Czasami zastanawiam się nad wędrówką kleni po różnych odcinkach. Wiele świetnych kleniowych miejscówek jest nieosłoniętych przybrzeżną roślinnością. Zimą , kiedy nad wodą jest mało spacerowiczów i wędkarzy te właśnie miejscówki są świetnym łowiskiem , wraz z poprawą pogody i nadejściem wiosny brania stają się co raz rzadsze , a ludzi nad wodą przybywa. Czyżby ten czynnik miał tez związek z miejscowymi kleniami?? Sam nie jestem pewien do końca , ale można i z tego wyciągać wnioski.Na wspomnianych miejscówkach nic się nie dzieje. Nie ma brań , nie widać kleni.Przenoszę się na prostkę za most. Idę wzdłuż brzegu i posyłam różne wabiki pod przeciwległy brzeg , tam gdzie woda podtapia drzewa i krzaki. Zgodnie z planem nie mam wyjścia ani jednego „prosiaka”.W oddali widzę jakąś postać stojącą na mojej ulubionej miejscówce , która nie jest może bankowym miejscem , ale ona ma coś w sobie dlatego zawsze tam zaglądam.Siadam na mojego terenowca i jadę w okolice The Grove Hotel. Zbliżam się do tej osoby i już widzę , że to nie jest miejscowy spinningista rodem z Wielkiej Brytanii. To jest na pewno mój rodak…

- Cześć – wita się na powitanie.Widać rozpoznał mnie. Ucinamy sobie krótką pogawędkę i rozchodzimy się w swoje strony.Odcinek koło The Grove Bridge przywitał mnie dwoma pięknymi braniami.Klenie wyskakiwały z podtopionych gałęzi okolicznych drzew i były trudnym przeciwnikiem do zacięcia. Miałem je na haku przez chwilę i po każdorazowym pięknym odjeździe doznawałem zawodu w postaci spięcia ryby.I tak bywa.Przenoszę się na kolejne miejscówki i tylko w jednym miejscu rejestruję branie. Znowu przegrywam. Zaczynam odwrót. Wracając spotykam znowu mojego znajomego , który bezskutecznie próbuje coś złowić.Zapraszam go na River Gade.Idziemy we wspomnianym kierunku. Po dojściu na łowisko opowiadam Marcinowi zdawkowo o wodzie i o kleniach. Jednak Marcin nie należy do neofitów i daruję sobie nauki lub wskazówki.O chyba dobrze postąpiłem  , bo po krótkim czasie na jego konto mogliśmy zapisać dwa piękne czterdziestaki , które skusiły się na Brombę A.Lipińskiego.

 

 

 

 

 

Ja próbuję skusić coś na moje klasyki , ale bezskutecznie. Widzi to Marcin i obdarowuje mnie Chrząszczem tego samego producenta.Zaledwie kilka rzutów pod przeciwległy brzeg i mam wyjście do wobka. Kleń zasysa zdecydowanie Chrząszcza i próbuje uciec w zaczepy , których tutaj nie brakuje.Dobrze , że mam dobrej klasy dwudziestkę i miękką matchówkę. Odciągam „prosiaka” zdecydowanie i podprowadzam go do podbieraka.Zdjęcie i mogę go wypuścić.

 

 

 

Zaglądam w okolice dołu. Na początku próbuję na owadzie woblery. Obławiam płytką płań. Tutaj szczególnie w słoneczne dni lubią chować się klenie. Stoją albo pod moimi nogami w podmytej burcie , albo w cieniu pod nawisami. Niestety nie mam brań.Dół też świeci pustką…

…ale tylko dla mnie , bo Marcin na Brombę robi wynik.

 

 

 

Jakoś tak z przekory zaglądam jeszcze pod mojego kasztanowca.Zapinam Rapalę Jointed Shad Rap i posyłam go pod sam nawis. Uderzenie jest natychmiastowe i o mało nie wyrywa mi kija z ręki!!!Szybki zdecydowany hol i mam go na brzegu. Ma 46 cm.

 

 

 

Jeszcze zaglądam za nawis gdzie rzeka wymywa rynnę. Drugi , trzeci rzut i kolejne uderzenie. Tym razem walka jest dłuższa , ale nie daję kleniowi chodzić w nieskończoność. Szybko go ląduję i podbieram. Mierzenie…

… równe 50 cm. Piękne zakończenie poranka.

 

 

 

***

 

Krótka wyprawa typowo poglądowa z Maćkiem Wieczorkiem.Wyprawa praktycznie nie po grubego klenia , ale po odpoczynek nad wodą , która w tygodniu nie jest tak oblegana przez amatorów świeżego powietrza.Umawiamy się jak zwykle koło drugiego mostu nie opodal The Grove Hotel.Mam kilka nowych przynęt do wypróbowania rodem z Australijskiej firmy River2Sea. Jest odmiana BeeeCranka przypominająca nie Osę lecz Pszczołę. Mam także imitację Pająka , która jest naprawdę ciekawa. Jedynym mankamentem są sztywne nogi , które mogą być zaporą nie do przejścia dla kleniowych szczęk. Wymieniłem w tej przynęcie kotwice na większe by w razie brania poprawić skuteczność zacięć , ale czy to zda egzamin?? Nie wiem. Zobaczę podczas pierwszych brań „prosiaków”.Idziemy wzdłuż brzegu i spinningujemy…

… koło The Grove Hotel mam ostre branie klenia , ale nie mogę zaciąć poprawnie i po krótkiej walce notuję kolejne zejście w tym miesiącu.U Maćka też cisza.Odwiedzamy bankowe kanałowe miejscówki , w których wcześniej były klenie , ale teraz wieje tutaj nudą i ciszą.Dostęp do dużej ilości pokarmu sprawia , że kleń nie jest taki drapieżny i zmienia miejscówki bardzo często. Raz obstaje przy zakrętach innym razem podchodzi do miejsc typowo karpiowych gdzie zimą nawet by nie miał ochoty wpłynąć. Lato jest inne i rządzi się tutaj swoimi prawami.Idziemy na River Gade.Tutaj jest teoretycznie największa szansa na przechytrzenie klenia o tej porze roku.Chyba coś jest dzisiaj nie tak , bo nie notujemy żadnego poważnego brania. Miałem co prawda dwa uderzenia , ale to dzieje się zawsze w tak słabych dniach gdy nic nie bierze.Wracając się zaglądamy jeszcze w kilka miejsc.Maćkowi udaje się złowić przyzwoitego okonia. Pasiak odpływa w sobie znanym kierunku , a my kończymy na dzisiaj batalię.

 

***

 

Mam ochotę obłowić dokładnie cały odcinek River Gade w Watford. Z tego względu o świcie melduję się w Cassiobury Park celem rozpoczęcia batalii. Krótkie oględziny rzeki…

… stan wody niski. Powiem trochę za niski , bo w niektórych miejscach woda sięga do łydek. Zniknęły głębsze rynny , rzeka się zapiaszczyła. Nie będę kombinował i wędruję po głębszych miejscówkach , które w/g mnie powinny trzymać jeszcze klenie powyżej kilograma. Pierwszy kontakt ze sporym kleniem mam już na początku. Ryba wychodzi z podtopionych gałęzi i ostro manifestuje swoją obecność mocnym braniem , którego niestety nie wykorzystuję.Wędruję dalej. Dochodzę do prostej na której znajduje się spora jak na tą wodę rynna , która ocieniona jest nawisami przybrzeżnych drzew. Kilka rzutów Lake’m Dorado i mam piękne branie sporego klenia , który zaraz po braniu próbuje schronić się w zawadach na przeciwległym brzegu.Odciągam go zachowawczo i przejmuję inicjatywę. Kilka  chwil i podbieram „prosiaka” podbierakiem. Robię mu zdjęcie i wypuszczam go do wody. Miał 46 cm.

 

 

 

Teraz już zupełnie spokojnie obławiam kilka dobrych miejscówek , które zamiast spodziewanych „czterdziestaków” obdarzają mnie mniejszymi kleniami.Dochodzę do parkowego odcinka rzeki. Melioranci zimą sprawnie poprawili wygląd cieku , więc i miejscówki diametralnie zmieniły swoją budowę.Zły odchodzę przed siebie i kieruję się w okolice Westherts Golf Club na kolejny odcinek rzeki.Tutaj woda też odbiega od normy. Leniwie ciągnie , ma kolor zielonkawy. Nie lubię tego okresu. Woda kwitnie , jest nie ciekawie…Kolejnego klenia oszukuję pod nawisem kasztanowca.Wziął na Rapalę JSR SD04. Huknął w nią jak z armaty i stawił mi naprawdę bardzo zacięty opór.Zaczynam eksperymenty z plecionką i doznanie branie jest dwukrotnie silniejsze.Kleń okazuję się pięknym okazem w swoim gatunku i nie odpuszcza mi tak szybko. Próbuje ukryć się pod nawisem , a tam to już blisko do zaczepów.Udaje mi się go pokonać…

…równe 50 cm. Płyń i rośnij kolego…

 

 

 

Przemek Szymański

 
Lure Factory 2012...
Reklama

Społeczność

Rejestracja
Forum
Facebook

Działy tematyczne portalu

Filmy
Poradnik
Publicystyka
Relacje
Sprzęt
Warsztaty

Aktualnie on-Line

Naszą witrynę przegląda teraz 43 gości i 4 użytkownik 
  • mirek
  • Majki
  • nito82
  • bobesku

Redakcja - Przemek Szymański, Lesław Ruszała, Arkadiusz Kubale
Współpracownicy - Maciej Wieczorek, Piotr Flor, Paweł Brzuskiewicz, Rafał Kubicki, Remigiusz Kopiej, Kamil Rudnik, Dominik Kubisz, Mirek Świerkot, Darek Mrongas, Rafał Przybyła, Robert Szczepański, Sebastian Zdrojewski, Marcin Janaszkiewicz, Radosław Duszyński, Tomasz Cegiełka, Andrzej Walas i Jacek Grzeszczyk
Korekta tekstu - Arkadiusz Kubale (od 16.10.2011)
Moderatorzy forum - Rafał Przybyła, Lesław Ruszała, Arkadiusz Kubale, Przemek Szymański i Tomasz Palacz.
"Nakład" - www.naklenie.pl czyta miesięcznie średnio 28 000 osób (dane home.pl na maj 2012).
Copyring@2007-2012 www.naklenie.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone!
Materiały opublikowane w tym serwisie chronione są prawem autorskim.
Wykorzystywanie ich w całości lub w części, bez wiedzy i zgody redakcji, jest zabronione.
Realizacja pomysłu projektu:Websites Watford.
Szablon graficzny: templatka.pl
Portal istnieje od 01 lipca 2007 roku.




naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl