|
Walne zebranie członków Koła Grodzkiego to oprócz rozliczenia z realizowanych zadań, również okazja do rozmowy z delegowanym przedstawicielem Zarządu Okręgu.
W tym roku gościliśmy, aż dwóch kolegów - Kol. Zbigniewa Bogackiego i Kol. Piotra Słowińskiego, którzy na miarę swoich możliwości starali się bronić racji Zarządu Okręgu. Podobnie jak w latach poprzednich na pytania i sugestie dotyczące zmian gospodarowania na wodach górskich, działacze rozkładają ręce. Zgadzają się z faktem, że wody stopniowo pustoszeją. Powoduje to ożywienie lobby spławikowego, które rząda coraz większej dostępności kolejnych odcinków wód górskich. Na to ZO oczywiście chętnie przystaje, bo to właśnie głosy „spławikowców” zapewniają im możliwość wejścia do władz związkowych i pełnienia intratnych funkcji. Na to nakłada się budzący ogromne wątpliwości, sposób gospodarowania – bardzo ograniczone i źle prowadzone zarybienia, zawody na rybie bitej, brak kontroli, zaniechanie walki z kłusownictwem, itp.
Efekty jakie są wie każdy, kto wędkuje na jeleniogórskich rzekach. Nie dociera do działaczy fakt, że wody górskie, to największe dobro naszego okręgu. Nasz wyróżnik unikalny w skali krajowej, to karta przetargowa podczas zawierania porozumień, to siła napędowa lokalnego biznesu, itp. – to ogromny potencjał, marnowany w imię ich doraźnych korzyści politycznych.

Igor Glinda – świetny muszkarz. Nie dziwi, więc fakt emocji z racji, polityki ZO.
Wędkarze obecni na zebraniu, którzy jeszcze nie zdążyli lepiej poznać tutejszych realiów, nie potrafili zrozumieć, dlaczego na planowane w 2012 roku zawody spinningowe działacze pełni dumy deklarują „załatwienie” wpuszczenia dwóch ton pstrąga mimo, iż przez wiele lat ci sami ludzie nie chcieli słyszeć nawet o kilogramie dodatkowo wpuszczanej ryby zasłaniając się obowiązującym prawem. Żadne bowiem przepisy nie zezwalają na takie dorybienie. Ani słowem nie wspomina się też o ochronie tej ryby po zawodach.
Czy w imię zadowolenia gromady wędkarzy spławikowych (bardzo często sięgających na wodach górskich do metod kłusowniczych) i pozyskania ich głosów, zrezygnuje się z szansy na choćby częściowe ożywienie górnego odcinka Bobru ?
Czy nie można wykorzystać szansy i podobnych działań podjąć na najbardziej atrakcyjnym, a zarazem najbardziej zniszczonym odcinku Bobru – obwodzie nr. 3 ?
Na takie pytania, nie padła żadna jednoznaczna odpowiedź!
Komentarz członka koła grodzkiego po zebraniu.
Jak zwykle, nasze walne obfitowało w pełne emocji wypowiedzi członków naszego koła. Jak zwykle, oberwało się ZO, że nie ma ryb w wodzie, że się nie chroni itd. i w sumie słusznie, bo ryb nie ma i nic się w tej sprawie nie robi . A co gorsze, nikt w ZO nie ma pomysłu, co zrobić aby ryby były. Ale jest światełko w tunelu, bo jest już kilku działaczy ZO, którzy zauważają ten problem . A, że problem niemania w wodzie ryb i braku ich ochrony za chwilę zbiegnie się z planowanymi mistrzostwami świata w łowieniu „kropków”, to myślę że w ZO zakasa rękawy i będą zmiany. Okazało się, iż sporym problemem w eliminowaniu kłusowników znad wody jest możliwość wykupienia przez każdego obywatela, pozwolenia jednorazowego na , wędkowanie. Daje to możliwość wędkarzom, których ukarano zakazem wędkowania na legalne wędkowanie, tyle że drożej. Rozwiązaniem tego problemu może być zmiana sposobu ewidencjonowania członków PZW z papierowych kartotek w kołach na elektroniczny spis w jednym miejscu, czyli siedzibie ZO PZW . Z wnioskiem o elektroniczną ewidencję członków PZW, zarząd naszego koła zwracał się do ZO PZW JG już wielokrotnie. Efektem naszych działań był taki że ZO PZW JG w lutym ub roku wydał uchwałę wg której kartoteki mają pozostać w kołach a wędkarz aby przenieść się do innego koła musi osobiście udać się po swoją kartotekę. To, że posiadając swoją kartotekę, może w niej napisać, że jest prezesem ZG PZW i ma 37 odznaczeń działacze ZO PZW JG mieli w nosie. W nosie mieli też nasz kodeks cywilny dający prawo każdemu obywatelowi prawo do ustanowienia pełnomocnictwa - np do przeniesienia swojej kartoteki. W naszym okręgu wędkarze nie mają prawa do ustanowienia takiego pełnomocnictwa, a uchwała ZO PZW JG stoi ponad ustawą uchwalona przez sejm RP. Kolejną poruszoną sprawą był problem, nakładania się zawodów okręgowych z zawodami ogólnopolskimi i międzynarodowymi. W tej sprawie dostaliśmy zapewnienie że terminy które się pokrywają zostaną w najbliższym czasie zmienione. W najbliższy wtorek, mamy spotkanie zarządu koła i zwrócimy się pisemnie do ZO PZW JG o zmianę tych terminów. O efekcie naszych działań będziemy informować na naszej stronie internetowej – www.grodzkie.pl (przyp. redakcji naklenie.pl). Jak już wcześniej wspomniałem, nasze walne pełne było emocji, jednak w porównaniu do ubiegłego roku, więcej było merytorycznej dyskusji. Zmianą było też to, iż pierwszy raz na nasze walne przybyło 2 przedstawicieli ZO PZW JG, w wielu sprawach działacze ZO PZW JG wyrazili zrozumienie stanowiska członków naszego kola. Niestety kiedy jeden z członków koła, zadał pytanie, czy na zarządzie ZO PZW JG liczy się dobro naszych wód, czy też interes najliczniejszych kół w naszym okręgu reprezentowanym przez największą ilość działaczy w ZO, to uzyskał odpowiedź, że decyduje liczba szabel, czyli ilość swoich ludzi. A mi od razu przypomina się fragment z książki " Statek" Waldemara Łysiaka cyt; "Jedzmy gówno, przecież miliardy much nie mogą się mylić".
Dowiedzieliśmy się za to, z jakimi problemami boryka się Zarząd Okręgu. Kol. Bogacki skrytykował ilość dokumentów, które od obecnego sezonu będziemy nosić ze sobą nad wodę. Zapominając na chwilę, że to on właśnie reprezentuje wędkarzy i na nim ciąży obowiązek podejmowania działań, aby ten stan zmienić. Ponarzekał również na system sprzedaży zezwoleń jednorazowych, który nie daje szans kontrolowania uprawnień osób, ukaranych zawieszeniem uprawnień. Nie ma bowiem sposobu, na kontrolowanie kto i kiedy dokonuje opłaty jednorazowej w kołach. Tutaj działacz ma rację. System papierowych kartotek, wymyślony sześćdziesiąt lat temu, to oczywiście relikt zupełnie, nie przystający do czasów współczesnych. Zwracaliśmy na to uwagę dość dawno temu, a w roku 2009 skierowaliśmy do ZO w Jeleniej Górze, projekt prowadzenia ewidencji w sposób zgodny z obowiązującym prawem, eliminujący nieuczciwość osób karanych, a jednocześnie umożliwiający swobodną migrację członków pomiędzy kołami okręgu. To właśnie, ta ostatnia korzyść dla wędkarzy spowodowała, że Pan Bogacki wraz z kolegami, nawet nie podjął dyskusji na temat proponowanych usprawnień odrzucając projekt bez rozpatrzenia. Doraźna korzyść polityczna (dbałość o głosy delegatów największych kół), po raz kolejny wzięła górę nad szeroko rozumianym dobrem Stowarzyszenia.

Jeden z członków zarządu okręgu Jelenia Góra - gość na naszym zebraniu - Piotr Słowiński
Po raz kolejny poruszono też, kwestie fatalnego sposobu finansowania klubów wędkarskich – tutaj nie zmieniło się nic od kilku lat. Nadal tworzony przez członków Koła Grodzkiego, Karkonoski Klub Wędkarski, mimo najlepszych wyników oraz reprezentowaniu okręgu jeleniogórskiego, na szeregu imprez krajowych, nie otrzymuje adekwatnego do wyników dofinansowania. Mówiono o kompromitującej działaczy jeleniogórskich próbie, bezprawnego wyeliminowania Kol. Przemysława Jedlińskiego z Mistrzostw Polski (artykuł - Zawodnik na Łasce Działaczy - przyp. redakcji). Wyrażono oburzenie brakiem finansowania naszych zawodników w zawodach rangi krajowej, przy jednoczesnym zafundowaniu wyjazdu zawodnikowi, uzyskującemu potrójny zerowy wynik na Mistrzostwach Polski. (!!!)

Przemek Jedliński, członek koła grodzkiego - 2-krotny mistrz Polski w wędkarstwie muchowym.
Postulat stworzenia jasnych reguł finansowania sportu, a szczególnie wprowadzenie zasady finansowania, tylko zawodników osiągających konkretne wyniki (pieniądze mają iść za wynikami, a nie odwrotnie) jest postulatem podnoszonym od lat i od wielu lat ignorowanym przez działaczy, odpowiedzialnych za działalność sportową. Działacze, nie potrafili, też odnieść się do faktu zniesienia ustawowego wymiaru ochronnego okonia podczas zawodów podlodowych organizowanych w styczniu b.r. przez największe jeleniogórskie koło wędkarskie i jednocześnie koło macierzyste Pana Bogackiego. Działacz stwierdził, że nie posiada, żadnej wiedzy na ten temat.
Komentarz członka koła grodzkiego po zebraniu.
W zasadzie to już chyba nie ma o czym pisać. Sebastian bardzo trafnie uzupełnił wypowiedź Jarka. Jedno co mogę dodać ze swojej strony, to dobrze, że na naszym zebraniu pojawiło się dwóch członków ZO. Spowodowało to, że dużo odpowiedzi członków ZO na nasze pytania było merytorycznych i bardziej na temat. Wielka w tym zasługa Kol. Piotrka Słowińskiego, który choć z jednej strony stoi, niby po drugiej stronie barykady, a z drugiej strony jednak dało się po jego wypowiedziach odczuć, że jest taki bardziej "swój", czyli rozumiejący nasze problemy i również się z nimi utożsamiający. Może szkoda, że takich "Piotrków" w ZO nie ma więcej...
To tylko część problemów i tematów zgłaszanych przez członków Koła Grodzkiego podczas dyskusji w trakcie zebrania walnego. Każdy kto zna tutejsze realia, wie, że na jakiekolwiek zmiany obecnie nie mamy co liczyć. Trafnie opisał ten stan Przemek Jedliński „...to tak jak oczekiwać zmian w PZPR w latach siedemdziesiątych”. Trzeba jednak o tym głośno mówić. Okręg jeleniogórski należy do głównych hamulcowych zmian, które mozolnie, z roku na rok w Polskim Związku Wędkarskim następują. Nie jest możliwe, aby w dłuższej perspektywie, udało się naszym okręgowym działaczom taki stan utrzymać.
Relacja, zdjęcia: Jarek Krempa
*reportaż, zdjęcia, komentarze członków koła, pochodzą z www.grodzkie.pl *tytuł pochodzi od redakcji
|