| Dziesięcioro przykazań |
|
|
| Technika Połowu | |
| Wpisany przez Radosław Duszyński | |
| niedziela, 15 stycznia 2012 18:02 | |
|
1. Czcij klenie swoje. Ryby wypuszczaj – ostrożnie i z szacunkiem.
Czyż to nie piękny widok?
2. Pamiętaj, aby tarło klenia święcić. Kleń ustawowego okresu ochronnego nie ma. Warto jednak dać mu spokój w okresie tarła. Tak zrobi każdy wędkarz gentleman oraz każdy trzeźwo myślący kleniarz hedonista. Przecież chcemy, żeby było więcej kleni, prawda?
3. Nie będziesz wędkarzem internetowym. Wiedza zawarta na tym i innych portalach jest bezcenna. To znaczy – nigdy nie zrozumiesz, jak jest cenna, jeśli nie zweryfikujesz jej nad wodą.
4. Nie będziesz sprzętem głowy swej zaśmiecał. Zaczynanie łowienia kleni od wszczynania lub brania udziału w dyskusjach typu: „żyłka czy plecionka”, „wklejanka czy klasyczny spinn”, „jaka grubość żyłki” jest kompletnie bezsensowne. Odpowiedzi na te pytania zależą między innymi od upodobań wędkującego. Do tego trzeba dojść samemu. Na początek proponuję klasyczny spinning 2,70–3,00 m, ciężar wyrzutowy do około 15 g, kołowrotek między 2000 a 3000 i żyłka – szes... dwu... osiemnastka dobrej firmy. Koniec, kropka. Jaki kij? W klasie budżetowej – obojętnie. W klasie wędek z pracowni – pytać w pracowni. Czas zaoszczędzony na drążeniu tematu spędzić nad wodą. Szukać i wybrzydzać można zacząć po nabraniu doświadczenia.
5. Nie będziesz przepełniał pudełek. Bo skończysz tak, jak ja – czyli z opcją: „Osiołkowi w żłoby dano”. Po dwóch latach przynętowego zbieractwa wreszcie dochodzę do tego, co mi i moim kleniom pasuje. A kleniom pasuje prawie wszystko. Najważniejsze jest, żeby znać swoje przynęty i wiedzieć, kiedy i w jakich warunkach, którego woblera/obrotówki/gumy użyć. Znać swoje przynęty i wierzyć w nie – to podstawa.
To jakie dziś jest danie dnia? A to tylko połowa jednego pudełka...
6. Nie będziesz biegał za kleniem. Za kleniem będziesz się czołgał... No, może wystarczy się podkradać. Jeśli Przemek w jednym z portalowych artykułów pisze, że ryby płoszą się od plusku zbyt ciężkiego smużaka, to ja mu wierzę. Tym bardziej zatem płoszą się od tupania, łamania gałęzi czy stuku kamieni na opasce.
7. Nie będziesz skakał na głęboką wodę. A raczej nie będziesz skakał w wodę płytką, czystą i trudną. Znaczy – nie pakuj się na początek w małe rzeczki. Oczywiście da się tam łowić klenie, czasem piękne sztuki i w pięknych okolicznościach przyrody. Są one jednak zdecydowanie bardziej kapryśne i ostrożne niż te z dużych rzek nizinnych. Satysfakcja większa? Zdecydowanie tak! Ale zniechęcić się też łatwiej.
Znowu miały mnie pod ogonem, ale za to jak tu pięknie!
8. Nie rezygnuj! Pierwsze x lub y wypraw może skończyć się fiaskiem. Mogą wieszać się okonki niewymiarki i wszędobylskie szczupaczki pistolety. Nie odpuszczaj. Branie pierwszej czterdziestki wynagrodzi wszystkie wcześniejsze godziny „na pusto”.
9. Nie oczekuj gotowych rozwiązań. Są, ale nie biorą. Co zrobić? Ruszyć głową, analizować, poznać wodę. Nawet przy najszczerszych chęciach mało prawdopodobne jest, żeby koledzy z forum potrafili podać rozwiązanie na tacy.
10. Nie siedź w domu. Nie ma złej pogody (są tylko źle ubrani wędkarze). Nie ma też nic bardziej wartościowego niż wiedza zdobyta nad wodą, każda godzina procentuje. Klenie da się łowić przez cały rok, o czym już pewnie wiesz, jeśli wertowałeś ten portal. Do roboty więc! Tekst: Radosław DuszyńskiZdjęcia: Autor, Przemek Szymański Korekta: Arkadiusz Kubale
Redakcyjne posłowie Można powiedzieć, że aż klasnąłem w dłonie, gdy Radek przesłał mi ten tekst. W jednej chwili przypomniały mi się moje pierwsze chwile nad Wisłą, kiedy zaczynałem swoją przygodę z rzecznym spinningiem. Obdarzony jakimś kijem spinningowym i bazarowym kołowrotkiem zza wschodniej granicy brnąłem przez krzaki, by oszukać swojego pierwszego klenia. Na zero schodziłem przez trzy miesiące. Od marca, poprzez kwiecień i maj, rzeka ukrywała przede mną swoje bogactwa. Dopiero w czerwcu złowiłem swoje pierwsze czterdziestaki. Zapamiętam je do końca życia. Takich chwil nie zapomina się nigdy. W pogoni za doświadczeniem, za coraz lepszym technologicznie sprzętem, często zapomina się o właśnie takich tekstach. Są szczególnie pomocne młodym wędkarzom, a nam – bardziej doświadczonym – miło wspomina się „te” chwile. Dlatego w obecnym 2012 roku na pewno takich artykułów będzie więcej. Skomentuj ten artykuł na forum.
|





Dwa lata temu, po dłuższej przerwie od wędkarstwa, postanowiłem, że wracam do tego hobby. Chociaż kleni nie łowiłem nigdy wcześniej – w moich rodzinnych stronach nie było kleniowej wody pod ręką – postanowiłem, że wezmę się właśnie za nie. Zupełnie zielony zacząłem grzebać po forach, czytać, kupować sprzęt i chodzić nad wodę.
Męczyłem się okrutnie, popełniałem błędy i długo trwało, zanim udało mi się przechytrzyć pierwszego klenia ponad wymiar. Specjalistą nie jestem i jeszcze długo nie będę, wiem jednak, jakie błędy popełniłem i na tej podstawie proponuję poniższe przykazania.






