| Początek z Muchą cz.2 |
|
|
| Technika Połowu | |||
| Wpisany przez Mirek Świerkot | |||
| sobota, 17 września 2011 10:47 | |||
|
Różne rodzaje muszek.
Nadszedł czas na uzupełnienie sprzętu, nie jest to nic szczególnego i niczym bardziej się nie różni, od tego co mają inni wędkarze. Na pewno będzie to nakrycie głowy, jakiś szczypce, kamizelka, podbierak, spodniobuty, pudełka na przynęty, tuba i podstawa okulary polaryzacyjne. Bez okularów nie wyobrażam sobie wpatrywania w wodę na której odbija się pełno refleksów świetlnych, to pomyłka. Dodatkowo chronią one też oczy przed niekontrolowanym lotem haczyka, co może skończyć się fatalnie, lepiej dmuchać na zimne. Pozostały ekwipunek jak mówiłem nie wiele się różni od pozostałych gałęzi wędkarstwa, może został troszkę zmodyfikowany gabarytowo. Mniejsze rozmiary nie przeszkadzają w częstym brodzeniu, nie krępują ruchów podczas zarzucania zestawu itp. Nie muszą to być wcale jakieś specjalistyczne rzeczy, dużo z nich wykonamy we własnym zakresie i tu mogą zacząć się oszczędności. Zafascynowany finezją i delikatnością wędki, chciałem ją chronić przed uszkodzeniami w transporcie. Niestety specjalne sklepowe tuby okazywały się dość drogie i była to pierwsza rzecz jaką wykonywałem samodzielnie. Raptem w pół godziny, nie licząc czasu na zebranie materiałów, zaoszczędziłem na ówczesne czasy 200 zł. W pobliskim sklepie instalacyjnym kupuję trzy metry rury PCV plus dwa korki do nich i taśmę parcianą. Koszt nie przekracza 10zł, resztę składników mam w domu, czyli pasek, klej, nakrętka, kawałek pianki i drewno na zaślepkę. Rury docinam na odpowiednią długość, czyli wymiar transportowy wędki plus 5 cm. Oryginalnie zgrubione końce, do których pasują kupione korki, będą otwierane więc zostawiam je w spokoju, przeciwne w miejscu cięcia zaślepiam na stałe. Służy mi do tego wklejony na żywicy epoksydowej oszlifowany drewniany kołek. Na jego górną płaszczyznę, naklejam piankę, która zapobiega obijaniu się wsuwanych elementów wędziska. Po tej czynności znika zapas 5cm, i wewnętrzna długość jest już równa tej jaką potrzebujemy. Mocuję do siebie dwie rury za pomocą kleju, pamiętając że końcowe zgrubienia nie pozwolą na równoległe położenie wykorzystuję wspominaną nakrętkę. Element ten można pominąć robiąc jedną tubę, ja robiłem dwie w jednej, stąd ta dodatkowa czynność. Nadszedł czas na przymocowanie paska, również klejem i owinięcie całości parcianą taśmą izolacyjną. Kropelką ludwika zwilżam oryginalne uszczelki w rurach by korki gładko się zamykały i wyciągały i gotowe. Tak zmajstrowany wynalazek służ mi już ponad dziesięć lat i muszę powiedzieć nie nosi wielu śladów użytkowania. Kolejnym samodzielnym wyrobem były pudełka na sztuczne muszki. Jako produkt wyjściowy, posłużyły mi drewniane, pudełka po mikrometrach i suwmiarkach. Dno wykleiłem wymierzonym kawałkiem pianki, akurat miałem dostęp do jednorazowych kapci pod prysznic. Na tak wyklejone denko, naklejałem kilka pasków z tej samej pianki, całość ozdabiałem jakimś rysunkiem, lakierowanie i wszystko nadawało się do użytku.
Jak widać wystarczy odrobina fantazji i zdolności manualne a zrobić można wiele, jednak najważniejszą rzeczą, podobnie jak produkcja woblerów dla spinningisty, będą własnoręcznie kręcone muszki. Z wielkiego lenistwa, pewnej obawy i dość grubych nieporęcznych paluchów zabrałem się do tego stosunkowo późno. Wolałem kupować śliczne gotowce, jednak słyszałem, że nic tak nie cieszy jak ryba złowiona na własnoręcznie zrobioną muchę. Skoro tak jest, musiałem w końcu to wypróbować i rozpoczęła się kompletacja sprzętu do kręcenia. Podstawowymi i niezbędnymi narzędziami z całą pewnością będą : imadło, nawlekarka nici, nawijarka do nici, szpikulec, nożyczki, przyrząd do układania jeżynek, przyrząd do węzłów, jakieś szczypce, i szelak. Ten ostatni to wprawdzie narzędzie w płynie, o którym już wspominałem opisując połączenie łącznika z sznurem, jednak jego zastosowanie jest tak wszechstronne, że pozwolę sobie na umieszczenie właśnie w tej kategorii. Kilka z tych przyrządów można również wykonać w własnym zakresie, a poszczególne służą między innym do następujących rzeczy. Do imadła mocuje się haczyk na, którym powstanie w przyszłości muszka. Nawlekarka pomoże nam przeciągnąć nic przez rurkę nawijarki. Nawijarka mocuje rolkę z nicią, utrzymuje jej naprężenie i dzięki niej nawijamy nić na haczyk zamocowany w imadle. Ważne by miała porcelanowe końcówki, co zapobiegnie zrywaniu nici podczas nawijania, gdyż ta mogłaby się przecierać o metalowe zakończenia. Szpikulec to wielozadaniowe narzędzie np. nabrania kropelki szelaku, przekłucia lub przytrzymania czegoś, itp. Przyrząd do jeżynek pomaga w jej mocowaniu i formowaniu główki muszki. Narzędzie do węzłów jak sama nazwa wskazuje a nożyczki, szczypce chyba każdy wie czemu służą. Szelak swojego rodzaju naturalny klej, może służyć do wzmacniania wszelkich połączeń, węzłów, przyklejenia dubbingu do nici wiodącej, lakierowania itp. Materiałów do produkcji chyba nie ma sensu wymieniać, na pewno kilka rolek nici w różnym kolorze, haczyki z oczkiem (nie karpiowe), główki, koraliki, prezerwatywy, sierść, różne pióra, dubbing, body stretch, chenille i kto co jeszcze sobie wymyśli. Każdy z tych materiałów służy do wykonania poszczególnych elementów muszki i te firmowe można z powodzeniem zastąpić czymś zwykłym, co na pozór nie ma nić z kręceniem wspólnego. Jako przykład niech posłuży materiał wykorzystywany przy robieniu nimf. Body Stretch to materiał do wykonywania pochewek, który ma za zadanie odzwierciedlać min. pancerzyk kiełża. Z równie dobrym skutkiem zastępuje go prezerwatywa lub stosowana przez innych skórka parówki, co odzwierciedla chyba dość jasno szerokie spectrum możliwości.
Istnieją różne szkoły wykonywania sztucznych muszek. Niektórzy wędkarze używają muszek jak najdokładniej imitujących dany gatunek i stadium rozwojowe owada. Uważają się za wielkich znawców tego kunsztu i dosłownie szydzą z innych twierdząc np. że skrzydełko jest o setną milimetra przesunięte w tą lub drugą stronę, a pióro na ogonku lżejsze o tysięczną grama niż powinno lub w ogóle uznają że pióro nie z takiej kapki. Zapominają przy tym, że gdy określone wzory powstawały materiał do ich produkcji biegał po własnym lub sąsiedzkim podwórku. Nie mam tu na myśli jednak ludzi którzy z pasją odwzorowują i budują super wierne imitacje, są to bowiem prawdziwe dzieła sztuki, których osobiście chyba nie użył bym nad wodą. Ludzie ci spędzają od stu do czterystu godzin nad jednym owadem i w moim odczuciu było by profanacją zniszczyć to dzieło. Gdybym kiedyś stał się posiadaczem takiego cuda chyba zawisło by w złoconej ramie obok obrazów. Poniżej właśnie taka muszka autorstwa Paul Whillock zaczerpnięta z galerii na stronie: mga.nazwa.pl.
Haczyk mocujemy w imadle i zaczynamy owijać trzonek nicią wiodącą.
wracamy nicią wiodącą w stronę oczka.
Promień również owijamy wokół trzonka tworząc tułów, przytwierdzamy nicią i nadmiar obcinamy.
W tym miejscu mocujemy kawałek sierści i nadmiar również obcinamy.
Można zamocować koraliki jako oczka.
Pozostaje uformować nicią główkę, węzełek, kropelka szelaku.
By odzwierciedlić szerokie możliwości poniżej, bardzo podobna imitacja lecz z innych materiałów, ogonek z kawałka syntetyku, zamiast pióra na tułów lameta, czarna sierść i złote oczka z czarnym nalotem. Zastosować można by było jeszcze np. ogonek z kilku promieni pióra (lotka kaczki przykładowo) a tułów z grubiej nawiniętej nici wiodącej, chenille lub dubbingu, naprawdę jest w czym wybierać.
Inne materiały.
Nie jest to przykładowy znany wzór z katalogu, choć są ich tysiące, plus kolejne tyle w wyobraźni tych którzy co wieczór zasiadają, przed imadłem tworząc swe różne wizje. Nie widziałem jednak sensu na samym wstępie opisywać mocowanie skrzydełek z piór w suchej muszce, podklejania skrzydełek chruścika, masowania, miksowania, skręcania dubbingu, bądź innych bardziej skomplikowanych czynności. Jeśli komuś się to spodoba to myślę, że bez trudu znajdzie dokładny poradnik, który krok po kroku go poprowadzi. Materiały użyte są również zupełnie przypadkowe, mają jedynie kolorystycznie i wizualnie łatwiej pokazać w przybliżeniu sposób kręcenia muszki, oddając jednocześnie wiele ich możliwości. Choć nie łowię na nizinach kleni i mówiąc szczerze chyba nie mam takiego zamiaru, bowiem kocham góry i pstrągi, to wiem że jest to możliwe tą metoda i mam nadzieję że te kilka słów będzie temu pomocne. Nie pisałem tego również w formie poradnika, gdyż nie mam ochoty się sprzeczać o jakiś kawałek tekstu, który przedstawia jedynie moja przygodę z muchówką i kolejne etapy zdobywania doświadczenia. Niektóre sugestie pochodzą z źródeł jakie sam kiedyś czytałem i zostały w pamięci, stąd mogą pojawić się podobieństwa ale przecież jeśli coś jest białe to takie ma zostać bez wprowadzania swoich odcieni. Kończąc chciał bym wyrazić jedynie prośbę dla tych którzy by chcieli wypróbować tą metodę, gdyż podobno jest ona najwyższym stopniem ewolucji i wtajemniczenia wędkarskiego. W związku z tym wielu z tych co posiedli te umiejętności uważa się za swojego rodzaju nad wędkarzy, kogoś lepszego od reszty, na których patrzy się z góry, uwierzcie to naprawdę fakt. Mam nadzieję że się kimś takim nie staniecie, choć jak widać często w każdej metodzie, młodzież po dwu wyjściach nad wodę zna się już nad wszystkim. Apeluje zostańmy sobą, kolegami po kiju, bez podziału, lecz złączeni w wierze i walce o lepsze i godniejsze czasy.
Mirek Świerkot, “mirek”
Skomentuj ten artykuł na naszym Forum.
|



A więc przedstawiam drugą odsłonę artykułu. Nawiązując do pierwszej części chciałbym nie co rozszerzyć swoje poglądy i zachęcić muchową społeczność naklenie.pl do kręcenia własnych much.
Jednak zanim to nastąpi nawiążę jeszcze trochę posłowia do poprzedniego materiału. Kilka aspektów jest nieskończonych. A więc... Mamy również kilka technik i sposobów połowu uzależnionych od typu muszki jaką zastosowaliśmy. Osobiście zaczynałem od połowu na suchą muszkę, która była w miarę łatwa i bardzo efektowna. Polega na podaniu przynęty w pobliże domniemanego stanowiska ryby muszki, której budowa pozwala spływać po powierzchni wody. Oszukana ryba w widowiskowy sposób potrafi zebrać ją z powierzchni, co jest dla nas jednocześnie sygnałem do zacięcia. Dodatkowo w tej metodzie należy pamiętać, by co jakiś czas krótkimi wymachami suszyć muszkę. Zabieg ten pozwoli zachować jej wszystkie właściwości, gdyż pęd powietrza osuszy wodę jaką mogły nasiąknąć w czasie spływu, materiały z jakich została wykonana. By zmniejszyć ten efekt stosuje się też różne impregnaty, jednak mimo to warto o tym pamiętać. Kolejna metodą od której wielu zaczyna i już przy niej zostaje to metoda krótkiej nimfy, a polega ona na podejściu tak do stanowiska ryby, by na krótkim sznurze podać tonącą imitację larwy owada. Choć szkoli i wymusza to odpowiednie zachowanie w łowisku, to odpada nam element ćwiczenia i szkolenia naszych umiejętności rzutowych, więc jak dla mnie nie powinno się od tego zaczynać. Jest to dość skuteczna metoda i znam wielu właśnie takich, którzy od niej zaczynali i tak pozostali nie opanowując w pełni wszystkich potrzebnych umiejętności, a gdy trafią na łowisko z brakiem możliwości zastosowania tej metody, oglądają kwiatki. Kolejne rodzaje to muszka mokra i streamer i jak łatwo się domyśleć skoro sucha pływa po powierzchni, to mokra jest prowadzona pod. Branie i moment zacięcia można wyczuć, za pomocą sznura, który dość czytelnie obrazuje zachowanie muszki, jak i przekazuje wszelkie drgania. W między czasie powstał jeszcze mutant zwany metodą dotykową, jednak jak dla mnie nie ma on nic wspólnego z tym pięknym stylem i nie będę o nim więcej wspominać. Skoro w wielkim skrócie wiemy jakie są rodzaje sztucznych muszek i techniki połowu z nimi związane, możemy przyjąć następujące wartości: sucha muszka jest imitacją dorosłej postaci owada np. jętki, chruścika, ochotki, widelnicy, konika polnego, jakiegoś chrząszcza, ważki, itp. Mokra muszka to imitacja poczwarki lub postaci dorosłej jętki, chruścika, ochotki, widelnicy tuż przed przepoczwarczeniem. Mokrych muszek używa się także do imitowania owadów które nurkują w różnych celach np. złożenie jaj. Nimfy to imitacje postaci larwalnej owadów, żyjące na dnie, jak i imitacje drobnych skorupiaków np. kiełż. Streamer naśladuje niewielkie ryby I pijawki, może również nie być do niczego podobny a jedynie swą kolorystyką i agresywna pracą prowokować do ataku. Charakterystyczne muchy typu streamer to puchowce, matuki, włosianki i zonkery. Muchy łososiowe, podobnie jak niektóre streamery nie imitują nic szczególnego, są wiązane na bardzo dużych hakach, w bardzo barwnej kolorystyce, a ich wykonanie to sztuka rękodzieła. To taki główny podział od którego można jeszcze wydzielić różnego typu muchy tubowe, szczupakowe, poppery i slidery.

















