Start Technika połowu Kleń Nocą

Główne menu

Relacje

Sprzęt

Portal

Materiały Filmowe

Reklama
Kleń Nocą Drukuj Email
Technika Połowu
Wpisany przez Lesław Ruszała   
sobota, 20 listopada 2010 23:09

Od kilku sezonów wraz z wujkiem zaczęliśmy łowić w nocy. Ja łowiłem sandacze na duże gumy, wujek w kamieniach bawił się z kleniami. Nie wiedziałem co on w tym widzi. Łowił w prawdzie, po kilka sztuk, na każdym wypadzie, ale poświęcanie czasu na ryby, które rzadko miały więcej niż 45 cm. wydawało mi się bez sensu, jak tuż obok regularnie gryzą sandacze po 60+. Pewnej nocy zamiast gumy założyłem 7 cm. Gębala, żeby sprawdzić jak zareagują, na niego sandacze. Złowiłem dwie sztuki, ale dużo mniejsze od tych, które brały na gumę. Postanowiłem wykonać jeszcze kilka rzutów i nagle, mało mi kija z ręki nie wyrwało! Ryba się nie zacięła… Po kilku kolejnych rzutach powtórka i znów pusto w głowie oczywiście pojawiła się myśl, że to sum lub boleń. Kolejnych brań nie miałem i wróciłem do łowienia na gumy. Przed kolejnym sezonem postanowiłem, że dam kleniom szansę. Kupiłem kilka wobków i zacząłem czytać literaturę i uświadomiłem sobie, że te lufy, na Gębala, to musiały być klenie.

 

 

 

Noc nad dużą rzeką tuż, tuż…

 

Kolejny nocny sezon zaczęliśmy 1-go maja. Złowiłem pierwszego nocnego klenia, chwilę później następnego. Zdziwiłem się jaką frajdę sprawiają kleniowe kopnięcia i hol nawet 40 cm. rybki, w silnym nurcie. Tak też zaczęła się moja kleniowa choroba. Sandacze poszły w odstawkę, tym bardziej, że były częstym przyłowem, wraz z innymi gatunkami, których do tej pory, nie łowiłem w nocy.


Sprzęt

Pierwszy zestaw to: Batson RX6 2,9 m., c.w 2-17gr., kołowrotek 2500 z żyłką 0,16-0,20 mm. Drugi to: wędka Mikado 2,75 m., c.w 5-25g., do tego młynek: Shimano Exage 4000 z żyłką 0,23-0,25 mm. Pierwszy kij służy do łowienia małymi woblerkami i używam go najczęściej. Mikado używam do większych woblerów 5-7cm i uzbrajam dodatkowo, w przypon wolframowy, na wypadek spotkania z sumem.


Przynęty

Do moich ulubionych należą Jaxon Ferox 4 i 6 cm., woblery Rzeszowskie 4 cm.,cała gama Hornetów od 2,5 do 4 cm.,Jaxon Panda 4 cm., Sendal 3 cm.,Gloog Hektor 3 cm., kilka ręcznie robionych przynęt i od tego sezonu Salmo Minnow 4 i 5 cm. oraz Dorado Lake 3,5 i 5 cm. Najważniejsze, żeby wobler idealnie pracował zatrzymany, w prądzie, to klucz do sukcesu. W zależności od pory roku używam różnych woblerów. Wczesną wiosną łowię głównie, na 2 cm. ręcznie robione wobki i mojego killera Sendala 3 cm. Reszta woblerów czeka w pudełku. W maju zaczynam łowić woblerami 3-5 cm., a jak noce stają się, naprawdę ciepłe sięgam, też po większe przynęty i czasami eksperymentuję z dużymi imitacjami
uklejek. Największą przynętą, na jaką, w nocy złowiłem klenia był Salmo Sting o długości 12 cm.

 

Woblery na wiosnę

 

Woblery od maja


Mam też kilka woblerów, które dopiero testuję…

 

 

Przynęty należy także podzielić na uniwersalne i wybiórcze. Najbardziej uniwersalne są 4 cm. Ferox i tych samych rozmiarów wobler Rzeszowski, oprócz kleni złowiłem na nie, jazie, brzany, sandacze, szczupaki, bolenie małe sumki, świnki, leszcze, byczki, krąpie, okonie i sam już, nie pamiętam co jeszcze.

 

 

Przechytrzone nocną porą...

 

Później są Hornety, które chyba każdy kleniarz ma w swoim pudełku. Z tym, że bolki, w nocy totalnie je ignorują. Do wybiórczych wobków zaliczam Dorado Lake 5 cm. i Jaxony: Feroxa 6 cm. i Pandę 4 cm. Na Dorado oprócz klenia biorą, w nocy tylko wąsate. Dużego Feroxa atakują
klenie i sandacze, a na Pandę łowiłem już same kluchy, nigdy nawet okoń mi się na nią, nie trafił.
Na pierwsze nocne wypady polecam Feroxy, jeśli nie biorą klenie, nasze morale zawsze podniesie jakiś sandacz lub jaź, a to też ważne, żeby po
pierwszych nocach się nie poddać. Oczywiście, jeśli ktoś jest w 100% pewien, że w jego miejscu są kluchy i nie zniechęcą go niepowodzenia może łowić tylko na pękate wobki jak Lake. Na pierwsze kroki nocą dobre są też Rzeszowskie, równie skuteczne jak Feroxy, ale jest do nich dużo zastrzeżeń, bo często pęka w nich lakier, a w Feroxach nie ma się do czego przyczepić, z wyjątkiem kotwic, które we wszystkich woblerach zalecam wymienić na kute. Nie pisałem nic o obrotówkach ponieważ, nie lubię nimi łowić.


Technika Połowu

Łowię głównie nad Odrą, we Wrocławiu i w Ślęzy. Obie rzeki obfitują w klenie z tym, że Ślęza darzy raczej małymi, a w Odrze pływają prawdziwe kluchy i zawsze trzeba się liczyć z jakimś ciekawym przyłowem. Na początku łowiłem klasycznie zarzut i powolne ściąganie dopóki nie spotkałem wędkarza, który pokazał mi zdjęcia grubych kleni złowionych w nocy. Wytłumaczył mi, że prowadzi woblera przez przelew i napływ i robi częste przystanki. Pierwszej nocy wypróbowałem nowy patent i złowiłem nie 3-4, ale siedem kleni. Miałem dużo więcej brań i to różnych od mocnych kopnięć po delikatne puknięcia, wcześniej na woblery ściągane równym tempem, miałem mocne uderzenie. Po kilku sezonach dopracowałem technikę łowienia w nocy, oczywiście w zależności od miejsca. Mam kilka swoich ulubionych miejscówek i raczej nie szukam nowych, ponieważ nie mam tyle czasu, żeby na wszystkich połowić, a wyspać też się lubię.

Nie co, o Miejscówkach

Pierwsza to rozmyta główka z głębokim napływem. Złowiłem na niej chyba wszystkie gatunki ryb występujących w Odrze, ale wróćmy do kleni. Stoją w trzech miejscach: na końcu napływu tam gdzie woda zaczyna się wypłycać w kamieniach, na przelewie i za nim, w prądzie przechodzącym przez szczyt główki. Łowienie zaczynam od rzutów pod kątem 60 stopni, za szczyt główki, tak, aby wobler przeszedł przez prąd, za nim, a następnie bez skręcania żyłki pozwalam mu pracować, w kamieniach, za przelewem. Następnie podciągam go o metr, dwa i robię – stop. Później znów ściągam linkę i tak pod same nogi. Jeśli klenie tej nocy są aktywne taki  stop trwa kilka sekund, jeśli nie chcą brać, nawet pół minuty. Raz miałem branie po około 2 minutach, ale tylko dlatego, że rozmawiałem przez telefon, normalnie tyle bym nie wytrzymał. Jeśli mamy puste branie, a nurt na to pozwala spuszczamy wobka o metr z prądem, następnie podciągamy w miejsce ataku i zatrzymujemy. Często kleń ponowi próbę. Gdy ryba się spięła kontynuujemy ściąganie przynęty.

 

Kleń z napływu



Drugi sposób to rzuty prostopadłe do brzegu. Od razu zamykam kabłąk i klasycznie wobler spływa sobie, po wachlarzu, na napiętej żyłce. Rzuty
wykonuję, na taką odległość, aby wobler spływał przez napływ, w którym też zatrzymuję wobka w miejscu. Trzecia technika, to rzut wzdłuż brzegu i ściąganie wzdłuż niego z przystankami. Ostatnia technika związana jest z tym, że bez względu na to gdzie zarzucę wobka, moje oczy są  wbite w napływ (w nocy wyostrzają się zmysły znika nawyk patrzenia, w miejsce gdzie właśnie powinien być wobler, czy na szczytówkę po kilku braniach ręka reaguje sama szybkim zacięciem), na którym nawet w nocy zdarza się, że kleń coś zbierze. Wtedy natychmiast rzucam mu na głowę zamykam kabłąk i w 90% kończy się to braniem.

Druga miejscówka to klasyczna opaska, którą obławiam równolegle. Również z częstymi „stopami” z tym, że staram się to robić w różnych jej
partiach. Przy samym brzegu na spadzie i w rynnie w takiej odległości, na jaką pozwala długość wędki i ręki.

Kleń z opaski

Trzecia to łowienie na małych rzeczkach tu trzeba już kombinować w zależności od jej charakteru Często nie da się przeprowadzić przynęty przez przelew, bo zalegają na nim gałęzie i inne śmieci. Zostaje wtedy obłowienie napływu, brzegów i wszelkich miejsc, w których w ciągu dnia stoją klenie - oczywiście z zatrzymywaniem wobka. Jednym z plusów małych rzeczek są częste zbiórki z powierzchni ułatwiające lokalizację kleni.
Wczesną wiosna pod koniec marca i w kwietniu przystanki robię zawsze maksymalnie, długie do tego, po takim przystanku podnoszę wobka do
powierzchni, a następnie znów podciągam, aby zanurkował. Branie następuje najczęściej po dłuższym przytrzymaniu lub w trakcie wynurzania się woblera.

 

Gruba kluska złowiona na woblera w trakcie wynurzania



Na koniec, to co w nocnym łowieniu jest najważniejsze, czyli cierpliwość, Bywa, że przez kilka nocy warunki pogodowe są identyczne i nagle mimo świetnych brań poprzedniej nocy, nic nie chce uderzyć w naszą przynętę. Trzeba pamiętać, że po zmroku budzą się potwory. Okolice główek odwiedzają sumy, duże sandacze, a nawet szczupaki ignorujące 4 cm. przynęty, za to skutecznie płoszące klenie. Każdej wytypowanej miejscówce warto poświęcić kilka nocy.


Hol

Holowanie ryby zawsze powinno mieć na celu jak najszybsze wyjęcie ryby (żeby wróciła, w dobrej kondycji do wody), oraz nie spłoszenie
pozostałych z miejscówki. Jedno zapewnia odpowiednio dobrany sprzęt, drugie już dostosowanie sposobu holowania do warunków. Jeśli zatnę
rybę na napływie staram się ułożyć szczytówkę, jak najbliżej wody i przez pierwsze kilka sekund, nie podciągać ryby, w swoja stronę, wtedy dalsza część holu przebiega spokojnie, a kleń się nie chlapie. Kiedy ryba weźmie na przelewie lub, w prądzie, za szczytem główki, daję jej spłynąć kilka metrów cicho schodzę, za przelew i tam wyciągam ją z wody. Bywa, że warunki łowiska, temperament ryby lub po prostu jej rozmiar sprawiają, że w wodzie robi się kocioł. Wtedy po zakończeniu walki, nie pozostaje nam nic innego, jak odczekać chwilę, aż ryby wrócą w łowisko lub je zmienić.


Wyposażenie Dodatkowe

Na pierwszym miejscu oczywiście jest latarka. Osobiście używam diodowej przywieszonej do kamizelki, w zupełności mi wystarcza do zawiązania
agrafki lub zmiany przynęty. Najczęściej łowię w mieście i sztuczne światło pozwala mi łatwo dotrzeć do miejscówek . Za miastem niezbędna jest druga większa latarka potrzebna do dotarcia do łowiska. Druga ważna sprawa to podbierak. Jak nie muszę, to go nie używam ponieważ kotwice strasznie się w nim plączą i wyciąganie ich w nocy zabiera mnóstwo czasu. Mam podbierak z dużymi żyłkowymi oczkami, ale używam go tylko na sumy, bo zdziera rybom łuski. Jeśli jednak łowisko nie pozwala na podebranie ryby ręka, trzeba użyć podbieraka i po prostu wypiąć splątanego wobka, z agrafki i założyć innego. Nie polecam podnoszenia ryb na żyłce, może pęknąć, wtedy ryba będzie się męczyła z przynęta w pysku, albo wypiąć, a to już grozi tym, że wystrzelona jak z procy kotwica wbije się aż po kość. Specjalizują się w tym jazie, dopiero po trzecim zabiegu nad wodą się nauczyłem. Problem znika u osób stosujących kotwice bezzadziorowe. Wtedy nie ma problemów z wyciąganiem kotwiczki z palca lub siatki podbieraka. Cały zestaw warto uzbroić już w domu. Nad wodą zajmie nam to wiele więcej czasu i nerwów, podobnie jak wymiana przynęt. Zabieram ich tylko tyle ile potrzebuję, żeby nie rozplątywać choinki.

 

Sumik


Przyłowy

Jak już wcześniej pisałem w tych samych miejscach, co klenie, w nocy często biorą inne ryby. Wczesna wiosną są to grube płocie. W maju biorą
już jazie i bolki zdarzają się pojedyncze sandacze.

 

Boleń

 

A od czerwca możemy się spodziewać brań wszystkich rzecznych drapieżników. Jazie i bolenie potrafią uderzyć z takim samym impetem jak kleń. Bolenie najczęściej biorą przed świtem, jazie za to całą noc i uwielbiają wziąć na "krótkim dyszlu", jak już wyciągamy woblera z wody, pod samymi nogami. Brzana zafunduje nam branie, które nazywam "mokrą szmatą", bo takie jest uczucie na kiju, po takim braniu, następuje długi odjazd, pod prąd i już wiadomo z kim mamy do czynienia.

 

Jaź

 

Sandacze uwielbiają podskubywanie woblerka - kilka szybkich puknięć. Są szczególnie aktywne, gdy woda jest lekko podwyższona. Sumy z reguły uderzają mocno i od razu murują przy okazji strzelając ogonem po żyłce.

 

Lesław Ruszała’2010

{jcomments on}

 
Lure Factory 2012...
Reklama

Społeczność

Rejestracja
Forum
Facebook

Działy tematyczne portalu

Filmy
Poradnik
Publicystyka
Relacje
Sprzęt
Warsztaty

Aktualnie on-Line

Naszą witrynę przegląda teraz 36 gości i 6 użytkownik 
  • mirek
  • Lechu
  • Majki
  • suhhar
  • bobesku
  • Dominik Kubisz

Redakcja - Przemek Szymański, Lesław Ruszała, Arkadiusz Kubale
Współpracownicy - Maciej Wieczorek, Piotr Flor, Paweł Brzuskiewicz, Rafał Kubicki, Remigiusz Kopiej, Kamil Rudnik, Dominik Kubisz, Mirek Świerkot, Darek Mrongas, Rafał Przybyła, Robert Szczepański, Sebastian Zdrojewski, Marcin Janaszkiewicz, Radosław Duszyński, Tomasz Cegiełka, Andrzej Walas i Jacek Grzeszczyk
Korekta tekstu - Arkadiusz Kubale (od 16.10.2011)
Moderatorzy forum - Rafał Przybyła, Lesław Ruszała, Arkadiusz Kubale, Przemek Szymański i Tomasz Palacz.
"Nakład" - www.naklenie.pl czyta miesięcznie średnio 28 000 osób (dane home.pl na maj 2012).
Copyring@2007-2012 www.naklenie.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone!
Materiały opublikowane w tym serwisie chronione są prawem autorskim.
Wykorzystywanie ich w całości lub w części, bez wiedzy i zgody redakcji, jest zabronione.
Realizacja pomysłu projektu:Websites Watford.
Szablon graficzny: templatka.pl
Portal istnieje od 01 lipca 2007 roku.




naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl