| Klenie w Pstrągowej Krainie |
|
|
|
| Technika Połowu | |||
| Wpisany przez Mirosław Świerkot | |||
| poniedziałek, 18 stycznia 2010 00:00 | |||
|
Monografia Wód
Skawa
Tak, tak właśnie tam gdzie żyją pstrągi, gdzieś w dolnych granicach ich terenów, spotykamy pierwsze klenie. Wody te znacznie się różnią od dolnej, Odry, Wisły, bądź innej rzeki, gdzie klenie szybciej osiągają większe rozmiary stając się obiektem pożądania wędkarzy, jednak zasługują również na uwagę. Skąd biorą się te różnice, z charakterystyki górskiej rzeki, a podobne różnice w przyrostach da się również zauważyć porównując np. pstrągi żyjące w pomorskich rzekach z tymi żyjącymi na południu kraju.
Dunajec
Ryby zasiedlające szybkie i rwące, wody z całą pewnością tracą więcej energii zmagając się z nurtem rzeki. Wody te są również bardziej jałowe, i znacznie zimniejsze, przez co zasobność pokarmu jest znacznie ograniczona, przy dość dużej konkurencji.
Soła
Tym samym młody narybek staje się również dużo częściej przekąską dla nieco większych pobratymców, jednak jak wiemy natura sama to sobie świetnie reguluje. Nie znaczy to jednak, że coś kleniom w tych wodach brakuje jako wędkarskim przeciwnikom, wręcz przeciwnie, jest chyba jeden aspekt zwiększający emocje związane z ich połowem. Aspektem tym jest niewątpliwie czystość i głębokość wody, która wymaga od wędkarza wspięcia się na wyżyny swych umiejętności, by stać się równorzędnym przeciwnikiem.
Żylica
Być może ryby są troszkę mniejsze, choć i od tej reguły zdarzają się zaskakujące wyjątki, jednak jak wiemy kleń należy do ryb bardzo ostrożnych. Połączmy to teraz z krystalicznie czystą wodą, której głębokość rzadko sięga wyżej pasa, dnem i linią brzegową usłaną niezliczoną ilością otoczaków, utrudniającą ciche podejście. Rysuje się wówczas obraz, w którym naprawdę chyba warto zobaczyć siebie, stojącego nad brzegiem takiej wody, rzucającego wyzwanie rybie z szacunkiem, bowiem najbliższe godziny zweryfikują nasze podejście i umiejętności.Nie będę się w tym miejscu mienił jako autorytet w połowie klenia, na górskiej rzece, moja pasja poszła troszkę w inną stronę i nie miejsce by się tu i teraz o tym rozpisywać.Przedstawię jedynie kilka słów, celem wprowadzenia i zobrazowania całości, dlaczego nie śmiem nazywać się kleniowym łowcą, a zdarza mi się z tą rybą spotkać w krainie pstrąga i lipienia.
Taktyka
Przemek Szymański opisał na łamach tego portalu rozwój swej pasji i jak doszło do zamiłowania w kleniach, ja uczyniłem to samo jednak na innej, bowiem mimo wielu podobieństw osobiście pokochałem pstrąga potokowego.W związku z powyższym właśnie, dlatego zdarza mi się przeżywać kleniowi emocje, w takich odmiennych wodach, choć przyznaje nie są one codziennością.
Jak to często bywa nie zawsze ryby na które akurat się wybieramy, są chętne do współpracy, że ośmielę się tak to nazwać i trzeba wtedy szukać alternatywnych rozwiązać, by wrócić do domu spełnionym i usatysfakcjonowanym. Metoda połowu, którą preferuje to muchówka, bowiem równocześnie z zamiłowaniem do górskich potoków i ryb oddałem się jej bez reszty. Osobiście uważam właśnie tę metodę za najpiękniejszą i najbardziej odpowiednią na te wody, gdyż niesie ona w sobie wiele piękna i gracji, wspaniale komponując się w szczyty górskiego krajobrazu. Oczywiście nie oznacza to, że zdradziłem zupełnie inną metodę, jaką jest spinning, choć odsetek procenta, gdy właśnie taki zestaw mam w dłoni jest dość nikły. Nie oznacza to również, że spinningując mamy mniejsze szanse na spotkanie z rybą, ot takie moje podejście i zamiłowanie.Gdy już sięgam po zestaw spinningowy i o ile takowy jest dopuszczony na danej wodzie, do połowu klenia stosuje woblerki. Być może wydaje się to wszystkim oczywiste, jednak w moim przypadku nie jest to regułą. Właśnie klenie wymuszają na mnie stosowanie tej przynęty, gdyż w innych przypadkach, choć znajdują się w moim pudełku do ich zastosowania jakoś nie mam przekonania. Pewnie jest to skutek wędkarskiej ewolucji, którą każdy z nas przeszedł i wyrobił w sobie jakieś nawyki, normując podejście do wędkarstwa jako całokształtu swego hobby. Z tej też racji nie posiadam jakiejś szerokiej gamy tego typu przynęt, jednak z całą pewnością zastosowanie znajdzie tu Dorado Magic w kolorze błękitu, lub góralek malowany w barwy małego pstrążka. Równie skuteczne będą oczywiście też Sieki, w kolorach osy, bądź nieco ciemniejsze ubarwieniem zbliżonym do pszczoły, choć modyfikując je pozbawiłem je sterów. Metodą spinningową raczej będę omijał bystrza, gdyż chyba przynęta nie jest w takich miejscach w stanie osiągnąć optymalnej pracy, a i niejednokrotnie odcinek wody okazuje się być zbyt krótki by ją w taki wprawić. Obławiam tak spokojniejsze wody, pozwalając rzece by sama zaniosła przynęte w interesujące miejsce, ograniczając się jedynie do tego, by kilka razy zatrzymać na ułamek sekundy ten spływ, powodując jednocześnie minimalne, ledwo zauważalne smużenie lustra wody. Ma to pewnie wspólny mianownik z metodą muchową, jakiej teraz przyjrzymy się przez krótką chwilę.
Sprzęt , Przynęty Z całą pewnością wachlarz przynęt jest tu sporo bogatszy a ich szeroka gamą może sprawiać pozornie kłopot z dobraniem odpowiedniej na klenia imitacji. Nic bardziej mylnego, nie rozgraniczam tu muszek na pstrągowe czy kleniowi, bowiem skoro w danej wodzie żyje jakiś owad jest on składnikiem pożywienia zarówno pstrąga, klenia jak i innych żyjących tam ryb. Dlatego też imitacja odpowiednia dla pierwszego sprawdzi się również w drugim przypadku. Oczywiście każdy ma jakieś uniwersalne muszki, które w jego przekonaniu będą odpowiednie na każdą wodę i od takowych zaczyna nim w wyniku obserwacji wody, dopasuje coś bardziej odpowiedniego.W moim wypadku z całą pewnością należeć do takich będzie…
Palmer Red-Tag w wersji suchej
Mokry Czarny Spider
Brązka z Czerwoną Główką
Streamer
…jednak weryfikacją tego, co dzieje się akurat w danej chwili nad wodą, czasami diametralnie zmienia nasze podejście. Celowo wspominam tu o obserwacji otoczenia, gdyż jest to poniekąd część składowa życia ryb i najsłuszniejszym rozwiązaniem będzie stosowanie imitacji pokarmu, jaki w tej chwili naturalnie będzie rybą dostępny. Jak to zaobserwować chyba nie trzeba prawić wielkich wykładów, wystarczy spojrzeć pod kamień w wodzie, na gałęzie zwisające nad wodą, lub co nią właśnie przepłynęło obok nas. Wyjątkiem są sytuacje, gdy ryby naprawdę przestają żerować i nie sposób zmusić je do dostarczenia nam wędkarskich emocji.Wówczas na końcu zestawu ląduje streamer w bardzo agresywnej kolorystyce nie, mający na celu naśladować niczego z środowiska naturalnego, a skutkuje to albo ucieczką podejrzliwej ryby lub często właśnie prowokuje ją do ataku.Równie dobrym rozwiązaniem na niemrawe klenie, choć stosuje je sporadycznie, są tak zwane, gumowce.
Mucha Własnego Pomysłu
Muszki te charakteryzują się odnóżami wykonanym z różnego rodzaju gumy, które po dobraniu odpowiednich parametrów, czyli długość i grubość, powinny poruszać się w wodzie imitując ruch kończyn owada. Niestety mimo tego, że czasem naprawdę mogą bić wszystkie inne na łeb, jak wspomniałem, stosuje je wyjątkowo rzadko na takich wodach. Związane jest to z tym, że dość często mam po prostu problem z dobraniem odpowiedniej na dany odcinek muszki, która mogłaby zachowywać się optymalnie. Charakter wody czasami zmienia się dosłownie, co dziesięć kroków, więc na eksperymentowanie i ciągłe zmiany nie mam ochoty, tym bardziej, że pudełku tego rodzaju imitacji nie ma zbyt wiele. Biorąc pod uwagę, że w drugiej, trzeciej próbie mogę już spłoszyć rybę, wolę zaryzykować i jak wspominałem wcześniej sięgnąć po streamera. Kilka razy myślałem nad tym, że to może błąd, więc tym samym niech nikt tego nie bierze za regułę, bowiem gumowce naprawdę mogą być zabójcze w ręku innego wędkarza.Oczywiście miejsca, w których szukam klenia są te same, co w przypadku metody spinningowej, ale temu przyjrzymy się w końcowej części.Łowiąc suchą muszką, jeśli warunki na to tylko pozwalają, staram się o perfekcyjny rzut w miejsce gdzie zauważyłem obecność klenia. Bardzo często właśnie moment delikatnego zetknięcia muszki z powierzchnią wody, jest pierwszym impulsem dla ryby i sygnałem do ataku. Obserwując ten punkt doskonale będzie widoczny efekt brania, co z kolei intuicyjnie pozwoli wyczuć chwilę odpowiednią do zacięcia. Łowiąc mokrą muszką lub streamerem, zazwyczaj podaje przynętę troszkę wyżej, pozwalając by jak to miało miejsce w spinningu, nurt wody sam zaniósł ją w pobliże chcianego miejsca. Branie ryby o ile nie będzie widoczne to z całą pewnością sznur pozwoli nam je wyczuć i skutecznie zaciąć, mimo, iż nie zawsze układa się on w najkrótszej linii do wędziska. Pozostaje nam jedynie nimfa, tu raczej krótka, staram się podejść jak najbliżej np. zwalonego pnia, rynny itp. I jak najkrócej prowadzić ją tuż nad dnem, co jakiś czas podrywając ją nieco ku powierzchni. Tym, którzy jeszcze nie próbowali zachęcałbym do stosowania w przypadku klenia, haków pozbawionych zadziora. Charakterystyka holu tej ryby, jak i budowa jej pyska, pozwoli nam wyczuć tego rodzaju zbrojenie stawiając je na przyszłość w innym świetle. Będzie miało również wielki wpływ na czas, kondycje i sposób uwalniania ryby, gdyż na dzień dzisiejszy mam nadzieję wielu wędkarzy do tego wreszcie dorosło. Sprzęt do połowu klenia podobnie jak i przynęty w moim wypadku nie różni się praktycznie niczym niż ten, jaki używam do pstrągowania. Jak wspominałem na początku kleń jest dla mnie alternatywą, więc nie było by chyba sensu uzbrajać się w odmienne zestawy, tym bardziej, że są one do siebie zbliżone i chyba świetnie jeden do drugiego pasują. Nie będę się tu również rozwodził nad recenzjami poszczególnych marek, czy wyższości jednych parametrów nad drugimi. Myślę i uważam, że każdy z nas ma już ugruntowaną opinie jak i wyrobione zdanie, dlatego tylko przedstawię moje zestawy, choć pewnie nie wszyscy się z tym zgodzą, ale przyjmę to z godnością. Niejednokrotnie słyszałem od kolegów, że to mam zbyt ciężkie, drugie zbyt delikatne, trzecie jeszcze coś, ale to przecież moje zestawy, ja nimi wędkuje i to właśnie z takimi a nie innymi czuję się najlepiej.Wędzisko jakie stosuje w spinningu to Trabuco Supra Spin 8” cw 10-30g i dł 2,4m.Jego długość jest dość poręczna i pozwala dość, łatwo operować na małych rzeczkach, a cw choć nieco przyduży eliminuje odczucia fałszywych brań w bystrych górskich wodach.Kołowrotek w tym zestawie to Shimano Catana 2500 z tylnym hamulcem.Kiedyś próbowałem mniejszej rozmiarówki jednak na podwyższonych wiosennych wodach zupełnie mi się nie sprawdzały, łowiąc z prądem rzeki, więc przestałem eksperymentować.Uzupełnieniem zestawu jest bezbarwna żyłka, której średnica nie jest mniejsza niż 0,18mm.Dlaczego nie mniejsza, dlatego że oprócz zmagań z rybą niejednokrotnie dodatkowym przeciwnikiem będzie nurt wody stawiający również spory opór. Zestaw muchowy to konger Word Champion w klasie#5-#6 AFTM, nieco dłuższe 2,7m, oczywiście kołowrotek, sznur w zależności pływający bądź tonący jednak zawsze WF. To nie jest jednak regułą, a jedynie moim przyzwyczajeniem, więc nie należy tego parametru brać pod uwagę. Uzupełnieniem i zakończeniem zestawu jest przypon koniczny zwężający się do średnicy żyłki stosowanej podczas spinningu, czyli 0,18mm.Uzupełniający sprzęt to oczywiście, standardowe wyposażenie, odpowiedni podbierak, szczypce, okulary czapka i inne niezbędne akcesoria. Wyjątkiem może być brak stosowania spodnio-butów, gdyż w ciepłe letnie dni, wydawać by się mogło lodowata woda, z pewnością przyniesie ulgę. Jednak z względów bezpieczeństwa należy chronić stopy, chociaż by zakładając stare trampki, lub sandały nie służące odświętnym wyjściom. Ochronimy się wtedy przed przypadkowym skaleczeniem, nie koniecznie o naturalną ostrą krawędź no i po otoczakach zalegających dno będzie łatwiej stąpać.
Gdzie Warto Poszukać Klenia, na Granicy Pstrągowej Krainy. Klenie trafiają się zarówno w bystrzach, jak i na szerokich płaniach, jednak są to zazwyczaj podrostki i traktowałbym je jako przyłów a nie cel połowu. Większe osobniki bytują w miejscach gdzie woda wyraźnie zwalnia, staje się nieco głębsza i spokojniejsza. Idealnym dodatkiem był by tu jeszcze cień padający z przybrzeżnych drzew, zatopiony korzeń, czy krzaki częściowo stykające się z lustrem wody. Niemniej są jeszcze miejscówki bardziej charakterystyczne, a klenie tam przebywające wyglądają niczym wyjęte z innej krainy. Są to chyba największe osobnik, jakie możemy spotkać w tych rzekach, jakieś takie przerośnięte i wypasione. Miejscami tymi są wszelkie starorzecza z stojącą wodą, nie są to długie odcinki i mają stałe połączenie z głównym korytem, jednak dno pokrywa już cieniutka warstwa osadów, czasami pojedynczych roślin. Widać w takich oazach duże klenie znajdują upodobanie, wygrzewając się w promieniach słońca mają jednocześnie odpowiednią stołówkę. Niestety, albo i nie takie miejsca jak wspomniane oazy pojawiają się i znikają, wśród pustynnych piasków, a w tym wypadku rwącej wody. Charakterystyczne dla niektórych górskich rzek jest to, że łowiąc dziś w takim miejscu na przyszłej wyprawie nie będzie już po nim śladu. Przez okres kilku dni rzeka jest w stanie zmienić koryto i płynąć kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie poprzednio zasadzaliśmy się na wielkiego klenia, czy pstrąga.
Charakterystyczne dla tych zastoisk jest to, że klenie zupełnie inaczej podchodzą do przynęty, co wymusza inny sposób wędkowania, zbliżony do spławikowej bądź gruntowej metody. W szybszym nurcie czas reakcji ryby jak i sam atak jest silny i błyskawiczny, wiadomo pokarm odpływa, więc czas na zastanowienie jest mały. Mimo to i tak wszystko musi być perfekcyjne, gdyż często ryba przepuszcza spływającą przynętę i jeśli nie budzi ona podejrzeń rusza te kilka metrów za nią. Na tej stojącej wodzie jest zupełnie inaczej, klenie długimi chwilami wpatrują się w podaną przynętę, podpływają znów wracają i tak kilka razy zanim będziemy mieć szczęście i się skuszą, ale to i tak tylko jakby półgębkiem.Dlatego porównałem to do łowienia ze spławikiem, zarzucony zestaw pozostaje w bezruchu, czasami minimalnie tylko trącony wywołując milimetrowy ruch przynęty. Stojąc tak wpatrujemy się w rybę, widać dosłownie wszystko, czerwone płetwy, ruch skrzeli, każdy szczegół. Woda jest tak krystaliczna, ale i ryba w tych warunkach doskonale wie, co się wokół dzieje, każdy gwałtowniejszy ruch, wymach wędką zdradza jej nam swą obecność, więc może mniej wprawni pozostaną jako obserwatorzy, naprawdę jest, co podziwiać.Tym aspektem zakończę, nie jako łowca klenia, lecz jako miłośnik krainy pstrąga, mający nadzieję, że łowcy klenia też tu zawitają doceniając piękno tych wód.
Mirosław Świerkot
|




Oczywiście tytuł jest trochę naciągany, gdyż natura nie wytycza sztywnych granic między krainami zamieszkiwanymi przez poszczególne gatunki. Nie będę też odnosił się do typowo pstrągowych odcinków, gdyż jak wiadomo w takie wody są bardzo nieprzyjazne dla innych ryb.
Jeśli jednak tylko zachowana jest różnorodność, bez ingerencji człowieka, tuż poniżej tego królestwa, więcej ryby znajduje skrawek wody odpowiedni do swych wymagań, a granice między poszczególnymi krainami ulegają rozmyciu.Niemniej chciałbym tu opisać klenie zamieszkujące typowo górskie rzeki, jak ,że inne od tych nizinnych i broń boże nie mam też na myśli wody nazwanej przez człowieka jako górska ze względu na swe potrzeby i gospodarkę. Dla mnie znamiona takiej wody nosi rzeka, której wartki nurt przelewa się po półkach skalnych, co jakiś czas z rykiem rozbija o ogromne głazy, okala ją niezliczona ilość otoczaków, a stojąc w jej krystalicznych wodach, widzę górskie szczyty częstokroć latem pokryte śniegiem.















