| Plecionka vs Żyłka |
|
|
|
| Technika Połowu | |||
| Wpisany przez Przemek Szymański | |||
| sobota, 28 lutego 2009 00:00 | |||
|
Sytuacja Pierwsza
Dzień Pierwszy
Nizinna rzeka. Prostka jakich mało na tym odcinku. Jest lato i roślinność oszalała i pięknie rozrosła się po prawie całym korycie. Napisałem prawie , wszak są jeszcze miejsca, gdzie można zaobserwować klenie, które wabione cieniem i kryjówką chowają się wśród nenufarów i tam gdzie cień daje okoliczny drzewostan.
To dobre stanowiska. Wiedząc o tym można świetnie i skutecznie połowić.W skradam się w okolice miejscówki i już zawczasu obserwując wodę ustawiam się powyżej , by posłać przynętę jak najciszej. Postaram ją spuścić z prądem. To będzie bardzo naturalne. Woda jest krystaliczna , więc to ma duże znaczenie jak podam przynętę i jak ona będzie wyglądała. Długo klęczę w zaroślach i przeglądam pudełka. Nie wiem co mam wybrać. Wybór pada na małą biedronkę własnej roboty.Wiąże ją luźnym węzłem do plecionki 0.10 mm i wykonuje rzut kilka metrów przed stanowisko ryb. Przynęta pracując swobodnie wchodzi w rejon żerowania kleni.W polaroidach widzę wszystko jak na zwolnionym filmie. Kleń widząc przynętę podpływa zdecydowanym ruchem pod przynętę i gdy już myślę , że będzie branie on nagle zawraca i chowa się wśród roślinności.Co się stało??Dlaczego nie zdecydował się na atak??
Dzień Drugi
Wracam w to miejsce następnego dnia. Miałem swoje poglądy na opisaną sytuację i zamierzam to sprawdzić właśnie dzisiaj. Tak jak wczoraj w skradam się jak snajper , żeby podejść ryby.Tym razem na szpuli zamiast zielonej , dobrze widocznej dla kleni plecionki znajduje się żyłka o średnicy 0.14 mm w kolorze przeźroczystym. Ryby pode mną są większe , roślinność jest w takim stanie , że nie mogę zejść poniżej tej średnicy.I tak jak wczoraj wiążę biedronkę luźnym węzłem i posyłam kilka metrów przed stanowisko kleni. Branie nastąpiło w pierwszym rzucie. Ryba zdecydowanie wyszła do przynęty i ani na moment nie zatrzymała się. Przeźroczysta żyłka była dla Naszego bohatera w ogóle nie widoczna. A to sprawiło , że nieufność została oszukana.W tym miejscu złowiłem kilka ryb , co podczas kolejnych wypraw utwierdziło mnie w przekonaniu , o wyższości żyłki w tym wypadku.Ale , czy tak do końca??
Jakiś Czas Potem
Pojawiałem się tam jakiś czas potem. Było deszczowo , woda była mętna , ale nie tak mętna jak wiślana szaruga.
Mimo polaroidów łowiłem w ciemno , bo ryb nie było widać. Podejrzewałem , że ryba jest na starych miejscówkach , mimo tego , że woda jakby podskoczyła.I nie myliłem się!Klenie były , ale trochę bliżej brzegu. Pierwszego straciłem ufając monofilowi bezgranicznie. Dopiero zmiana żyłki na plecionkę pozwoliła mi zdecydowanie holować dobrze biorące klenie.
Kleń po braniu czmychał w roślinność i używając żyłki nie miałem szans zatrzymać delikwenta. Po prostu robił ze mną co chciał. Zmieniając żyłkę na plecionkę nie spodziewałem się piorunujących efektów , ale zdziwienie moje było duże kiedy poprawiła mi się skuteczność holi do prawie 100%!!!Nie rozciągliwa linka była strzałem w dziesiątkę i pozwoliła mi okiełznać agresywne zapędy ryb. Nawet kij o akcji szczytowej nie przeszkadzał mi wtedy w ogóle.
Sytuacja Druga
Jestem nad Wisłą. Piękna przelana ostroga wcina się daleko w wiślany nurt …
… i sprawia , że napływ im dalej na wodę tym robi się ciekawszy.Mam dzisiaj odległościówkę o akcji średniej. Moje ulubione narzędzie do walki z wiślanymi kleniami. Lubię tą długość kija. 3.90 metra sprawia , że siedząc u nasady ostrogi mogę naprawdę dużo zrobić nie ruszając się z miejsca.
Klenie mimo upału siedzą w kamienistym przelewie i co jakiś czas wychodzą do przynęt. Na szpuli kołowrotka mam żyłkę i nie mogę wstrzelić się w brania. Do żerujących kleni mam około trzydziestu pięciu metrów , do tego używam długiego wędziska co powoduje wolniejsze zacinanie. Decyduję się na zmianę. Żyłkę zmieniam na plecionkę i zaczynam ponowne łowienie.Okazało się , że teraz mogę skuteczniej zacinać , bo nie rozciągliwa plecionka daje mi ten komfort i szybsze czucie brań na kiju.A po drugie lepiej panuję na przynętą. Wyczuwam zdecydowanie dno łowiska , mogę dokładniej do niego podejść przynętą i w razie zaczepu , a to jest częste na faszynowych ostrogach mogę lepiej i skuteczniej przynętę odstrzelić.Czyżby zatem plecionka miała więcej plusów???
Nie sądzę. Na ostrogach lubię używać obrotówek. Ryby też je lubią. Paletki w różnych kolorach poparte dobrym prowadzeniem tuż nad głazami dają piorunujące efekty. I tutaj okazuje się , że plecionka nie nadaje się do długiego łowienia obrotówkami , a na łowiskach rzecznych gdzie nurt sam napędza paletkę i samą przynętę można prowadzić bardzo długo ( dłużej niż na wodze stojącej ) poprzez zatrzymywanie jej w nurcie i podciąganie , a nawet opuszczanie… …plecionka ma tendencję do skręcania się tak jak żyłka , ale to skręcanie jest zabójcze i sprawi , że odechce się nam łowienia , bo rozplątanie plecionki mija się z celem i lepiej użyć nożna niż naszej cierpliwości.A więc przy obrotówkach zmieniam plecionkę na żyłkę , chociaż to nie praktyczne i upierdliwe. Chyba , że posiada się w danym czasie dwa zestawy…
Sytuacja Trzecia
Grand Union Canal. Moja mekka kleniowa w okresie jesienno zimowym. Klenie kryją się w podtopionych krzakach i tylko wrzucenie przynęty pod podtopione gałęzie gwarantuje pewne branie.Nie zauważyłem tutaj różnicy w stosowaniu obu suplementów , jeśli chodzi o ostrożność ryb w przypadku większej widoczności plecionki. Na kanale często można zaobserwować ruchy łodzi , więc woda nie jest najczystsza nawet zimową porą. Wystarczy by przepłynęła jedna łódź i krystaliczna woda zamienia się w mętną od osadów ciecz.W tym miejscu mam na myśli zaczepy , bo łowiąc na styk z gałęziami łatwo o zaczepy i straty drogich przynęt. Nie lubię tego , bo mam skłonność do zbieractwa i szlag mnie trafia jak rwę coś z Australii!Stosuję więc plecionkę i nie mam problemu. Nie rozciągliwa plecionka pozwala mi wyrwać woblera z zaczepu i dzięki temu mogę wiele zaoszczędzić , a kanałowe klenie są odporne na małą widoczność cienkiej plecionki.
Takich i innych sytuacji jest bez liku. I można by było je wymieniać bardzo długo. Tak czy inaczej sprowadza to do jednego. A mianowicie do przemyśleń i prostych wniosków : co daje użycie plecionki podczas kleniowania , a co można zyskać poprzez użycie żyłki lub stracić kiedy ufa się jej bezgranicznie.
Żyłka
Plusy
Minusy
Plecionka
Plusy
Minusy
Jak widać zdania są podzielone , a wady i zalety różne. Ja jednak pozostaję wierny swojemu rozumowaniu i będę zawsze w kamizelce miał szpulę z żyłką jak i z plecionką. Ot tak , nie wiadomo co spotka Nas nad wodą. A nóż , widelec trzeba będzie użyć której z nich??
Przemek Szymański
|




Na większości for internetowych są tematy o wyższości plecionek nad żyłkami podczas kleniowych połowów. Nie znalazła by się ani jedna osoba, która by nie zaprzeczyła , że plecionka jest najlepsza. Zresztą inni zaraz napiszą, że gdy używają plecionki mają dużo zejść, lub w ogóle nie mogą zaciąć ryby. Czy to ma sens tak dyskutować i robić sobie z rozumu kocioł??
Nie lepiej poświęcić jednego lub dwóch sezonów i na własnych doświadczeniach obalić kilka mitów?? Żeby dokładnie uzmysłowić sobie skalę problemu podejdźmy do problemu bardziej profesjonalnie i wyciągnijmy odpowiednie wnioski ze stosowania wyżej wymienionych komponentów podczas polowania na klenie.












