| Owady Darsona |
|
|
| Przynęty | |||
| Wpisany przez Przemek Szymański | |||
| środa, 28 lipca 2010 20:49 | |||
|
Oględziny
Długo je oglądałem. Sprawdzałem lakier, mocowanie odnóży jak i sam ich wygląd. Mógłbym się przyczepić do mocowania sterów, ale wiem, że Darek robił te woblery w ekspresowym tempie, więc sam poprawiłem mocowanie w niektórych egzemplarzach.
Na zdjęciach poniżej przedstawiłem kilka sztuk, które mi przekazano. Najważniejszy dla kleni jest „rzut” od dołu. Kleń nie zwraca uwagi na górne szczegóły korpusu, na kropki w kształcie biedronki lub na fioletową poświatę.
To działa na nas i czasami takie jaskrawe kolory pomagają w obserwacji. Zauważyłem, że większość owadów Darka ma ciemną część brzuszną. Kolor czarny lub ciemne odcienie tutaj królują. Klenie lubią naturalne kolory brzuchów owadów, które wiernie imitują właśnie te przynęty.
Drugą sprawą są nogi mocowane w korpus, które mimo dużej średnicy nie psują pracy przynęty. Dodatkowo duży plus muszę dać za kąt wklejenia odnóży. Niestety nie mogę pokazać widoku od strony wody (od dołu), ale jak się spojrzy właśnie na korpus z tej strony to można mieć wrażenie, że klenie lubią takie widoki. Lakier jest mocny i po kilku miesiącach testów nie popękał, ani nie zmienił odcienia. To wciąż ta sama powłoka, taka sama jaka była od początku.Imitacje wyglądają w moim spojrzeniu przyzwoicie i do tego fajnie pracują.
Testy
Testy zacząłem już na przełomie marca i kwietnia. W nocy utrzymywała się temperatura ujemna, ale godziny poranne i południowe zanosiły oznaki mocnego przedwiośnia.Nie badałem nowych miejsc. Chodziłem po sprawdzonych metach. Wiedziałem, że mam ryby w łowisku. Nie wiadomą była tylko ich liczba. Po zimie różnie bywa.
Podczas prawie ujemnych temperatur udało mi się skusić jednego klenia. Wyszedł około południa do jednego z owadów. Nie dziwię się, że było tak słabo. W tamtym okresie klenie łowi się głębiej, a przynęty prowadzi się jak najbliżej ich pysków. Prawdziwe ożywienie nastąpiło wraz z przyjściem lata. Znając już tą przynętę jej pracę mogłem dobrze wstrzelić się w miejscówki.
Świetne okazały się leśne odcinki przeplatane z łąkami. Nad wodą była podobna sceneria. Klenie stały u podnóża zacienionych nawisów. Nie było ich widać, ale wprawne wrzucanie owadów w jedno i to samo miejsce powodowało takie widoki.
I tutaj odkryłem, że nie za ciężka jak na swoje gabaryty przynęta świetna jest do celowania kleniom w głowę. Może to zabrzmi nie dorzecznie, ale mając przynętę o małej masie rzućcie ją kleniowi dosłownie na czoło. Ryba oczywiście nie może was widzieć, a lot owada musi być mocno wyhamowany tuż przed upadkiem. To działa!
Należy jednak pamiętać o jednej ważnej rzeczy. Łowiąc tak należy przymierzać od strony głowy. Mówiąc najprościej – ryba musi wystartować po linii prostej do przynęty, a nie po łuku. Klenie chwytają owady od tyłu i tam właśnie usytuowana jest kotwica. Atak od przodu częściej kończy się pustym zacięciem.
Co innego gdy kleni nie widać, ale wiemy, że mogą być w naszej wodzie kilka, kilkanaście metrów od nas. Wrzucanie przynęty kilka metrów przed domniemane stanowisko kleni, a potem spławianie woblera z nurtem i zatrzymywanie go na sekundę-dwie. W tym czasie owad pracuje i kusi ryby. Najczęściej klenie biorą właśnie przy starcie przynęty. Tylko nie liczne były przypadki brań na nie ruchome owady.
Zdarza się to często w „ciche” dni kiedy tradycyjne sztuczki nie przynoszą rezultatu. Kilka dni temu doszły mnie wieści z pierwszej ręki, że ta wersja owadów to już przeszłość. Autor woblerów Darsona twierdzi z przekonaniem, że nowa wersja jest jeszcze ładniejsza, staranniej wykonana, a skuteczność nie odbiega od tej prezentowanej w tym artykule.
Przemek Szymański
|



Owady Dariusza Zwierzowskiego mogłem zobaczyć przy okazji dostarczenia przesyłki z moją wędką do testów. Od razu przypadły mi do gustu tym bardziej, że byłem dopiero podczas wstępnych prac nad moimi owadami. Można powiedzieć, że owady Darsona były dla mnie po części inspiracją.
Nie chcę tu mówić, że się wzorowałem na tej konstrukcji, ale jak ma się dzieło gotowe w pudełku i wystarczy je sprawdzić na rybnej wodzie, wyciągnąć szeroko idące wnioski to myśl techniczna przyjdzie sama i to bardzo szybko.













