| Caster Bigbait |
|
|
|
| Przynęty | |||
| Wpisany przez Przemek Szymański | |||
| piątek, 30 października 2009 00:00 | |||
|
Parametry
Właśnie ten opis i te parametry można przeczytać na stronie producenta. Osobiście gdy dostałem go do testów nasunęły mi się dziwne myśli. Miałem już doświadczenie z Flyerem , który sprawdził się znakomicie i były dni , że klenie nie odpuściły w pogoni za przynętą , ale „starszy brat” był nowością i nawet jak zapewnia producent „Znane zastosowania woblera, jak dotąd to połów pstrąga, szczupaka, okonia oraz sandacza na płytkich łowiskach” nie było wiadomo , czy ktokolwiek posługiwał się nim przy połowie kleni.Od razu dałem sobie spokój z nastawianiem się na małe i średnie klenie. Wielkość samej przynęty , rozmiar kotwic świadczy o większym zastosowaniu.Postanowiłem , że będzie to moja przynęta na duże klenie od pół metra wzwyż. Tak w ciemno , bez rozeznania. Trochę ryzykownie , ale szczerze i samokrytycznie. Było duże prawdopodobieństwo nie powodzenia , bo jak się dowiedziałem we wrześniu Caster dostawał łupnia na kleniowych poligonach.Czy tak było i u mnie??
Prolog
Testy zacząłem już latem.
Woda przez prawie cały rok ( pomijając wiosnę ) była niska na moich rzekach co nie dawało mi szansy we wstrzelenie się w niektóre miejscówki. Darzyły mnie one pięknymi kleniami przy wyższym stanie wody podczas obfitych Angielskich opadów. Ale nie teraz…
Początek
Było ciężko jak dowiedziałem się z jaką przynętą mam do czynienia. Caster był jak Flyer zaprzeczeniem mojej kleniowej przynęty, ale podczas testów Flyera dowiedziałem się, że człowiek uczy się zawsze.Miałem nadzieję, że Caster da mi tą satysfakcję i skusi do brania coś większego.I chyba przeliczyłem się , bo pierwsze wyprawy były jak szok – zerowe!
Przełom
Zaczęło się już pod koniec sierpnia kiedy znalazłem wreszcie trochę czasu i porządnie przepracowałem kilka wypraw. Byłem sceptycznie nastawiony do Castera, bo wychowałem się na innych przynętach, a tutaj masz nowość na rynku okazuje się skuteczna. Ale są dni zwłaszcza przy niskiej klarownej wodzie, że kleń jakby omija tą przynętę szerokim łukiem. Są też dni, że widząc co się dzieje, nie kłuję bez potrzeby kolejnego trzydziestaka kiedy widzę, że sunie za przynętą i chce ją pochwycić. Oczywiście wiem kiedy to następuje. Okazało się, że Caster dobry jest podczas lekkich przyborów kiedy woda mętnieje, a kleń staje się wtedy bardziej drapieżny. Nie przebiera wtedy i atakuje większe przynęty.
Nie przeszkadza mu, że wspomniany bohater ma sześć centów i dość „sporawy” kształt. To naprawdę nie jest mikrus. Kleniowi specjaliści przyzwyczaili Nas do 2-3 centymetrowych przynęt, a tutaj kolejna niespodzianka. Mimo, że wcześniej łowiłem już na piątki Rapali, szóstki Gębskiego to ta szósta ze stajni Bigbait różni się diametralnie…
… i kusi duże klenie, dlatego polując na wielkie rzeczne klenie powinniśmy mieć tą przynętę w pudełku. Obok Flyera to przynęta, która odwdzięczy się lojalnością i nie raz skusi coś dużego do brania.
Zakończenie
Nie wiem, czy to dobre określenie, ale to na pewno nie jest zakończenie mojej przygody z Casterem. Cały czas uczę się tej przynęty. Obserwując ją w polaroidach wychodzę z założenia, że w każdym metrze prowadzenia można ją inaczej poprowadzić. Wystarczy zwolnić bieg szpuli w kołowrotku, szarpnąć lekko szczytówka, a Caster odskoczy lekko w prawo lub w lewo. Potem zatrzymując go wystartujmy nim po prostu kręcąc korbką kołowrotka, a wahnie kilka razy na boki. Takie starty często kuszą klenie.
Albo bohater ostatniego dołka! Tak nazwałem pewnego klenia, który wyszedł mi do niego na ostatniej miejscówce na mojej rzece. Rzuciłem nieco powyżej. Caster mimo dobrej pływalności spłynął w okolice gdzie spodziewałem się klenia. Była to fajna mini rynna najeżona korzeniami. Miałem solidny półtora uncjowy kij uzbrojony w plecionkę, więc nie bałem się jego reakcji. Faktycznie przebywał tam kleń samotnik, który pochwycił przynętę całym swoim pyskiem w momencie kiedy zacząłem grać w rynnie. Widok niesamowity, bo widziałem całą akcję jak na zwolnionym filmie.
Mały , ale niezwykle drapieżny.
Mam nadzieję, że przeżyję jeszcze wiele pięknych chwil wiosną lub jeszcze tej zimy. Broni jeszcze nie złożyłem, więc wszystko jest możliwe, a duże klenie zapewne tylko czekają na ową „szóstkę” ze stajni Bigbaita!.
Przemek Szymański
|




„Starszy brat” flyera. Jest to wobler płytko (ale nie najpłycej) schodzący, o pracy charakteryzującej się sporą częstotliwością i średnią wielkością wychyleń. Ze względu na charakter pracy jest bardzo uniwersalny i może znaleźć zastosowania w połowie wielu gatunków ryb. Ponieważ dobrze „trzyma się wody doskonały jest zarówno w wodzie bieżącej jak i stojącej.
Znane zastosowania woblera, jak dotąd to połów pstrąga, szczupaka, okonia oraz sandacza na płytkich łowiskach. Szczególnie dobre własności aerodynamiczne chwalą sobie osoby używające lekkich zestawów castingowych. Częstym określeniem jego właściwości rzutowych jest stwierdzenie: „lata jak pocisk”. Prowadzony ze zmienną prędkością, ruchami szczytówki pokaże najwięcej swoich zalet.











