Start Przynęty Flyer Big Bait

Główne menu

Relacje

Sprzęt

Portal

Materiały Filmowe

Reklama
Flyer Big Bait PDF Drukuj Email
Przynęty
Wpisany przez Przemek Szymański   
niedziela, 30 sierpnia 2009 00:00

Flyera firmy Big Bait dostałem do testów na początku czerwca tego roku. Widziałem go wcześniej na zdjęciach, na stronie producenta i szczerze mówiąc sam nie wiedziałem co mam się spodziewać po tej przynęcie. Przesyłka przyszła do mnie nad wyraz szybko i tutaj głębokie ukłony dla Poczty Polskiej za bezawaryjne działanie. Rozpakowywałem paczkę jak dziecko gdy dostaje prezent pod choinkę. I muszę tutaj zaznaczyć, że tak zawsze rozpakowuję wszelkie paczki gdy zamawiam różne woblery. Niecierpliwość wędkarza... Wreszcie mogłem uchwycić przynętę we własne ręce.

 

 

 

 

Nie byłem zawiedziony. Byłem mile zaskoczony wyrobem, który wychodzi jako hand made ( wyrób ręczny ). Nie będę tutaj opisywał kształtu, barw przynęty. To mija się z celem. Widać to na zamieszczonych zdjęciach. Przynęta po pierwszych szczegółowych oględzinach wygląda i jest dobrze zrobiona, dobrze zaprojektowana pod względem kolorystycznym i imituje pokarm klenia w jego naturalnym środowisku. Chwilę po oględzinach zaglądam na stronę producenta i szukam informacji o Flyerze:

 

Model stworzony z myślą o pstrągach, kleniach, okoniach itp. – jednak pomimo niewielkich rozmiarów potrafi skusić i ryby nie pasujące do niego gabarytami np. szczupaki. Praca drobno-migotliwa. Pomimo swojej małej agresywności doskonale wyczuwalna na dolniku wędziska. Amplituda wychyleń korpusu raczej typowa dla dobrych 10-12cm woblerów szczupakowych poruszających się leniwie w kolumnie wody. Praca woblera przywodzi na myśl „wystraszony” narybek, który nie wie gdzie się schować a ściągany w poprzek nurtu albo z prądem wody kolebie się na boki, jak ogłuszona rybka. Wobler ściągany jednostajnie i prowadzony tylko przez wybieranie linki pracuje bardzo równomiernie, klasycznie natomiast lekkie podszarpnięcia wędziskiem (delikatnie z nadgarstka) wprowadzają wabik w lekkie odskoki na bok, delikatne lusterkowanie i sporadyczne pokazywanie brzucha. Woblery dobrze „trzymają się prądu” i dobrze znoszą nawet relatywnie mocny uciąg. Jednak najwięcej swoich zalet ukazują w powolnym i średnim uciągu, w cofkach oraz na pograniczu prądu i spokojnej wody. Wersja pływająca wynurza się powoli, delikatnie i spokojnie, przy tym nie wykazuje większych wibracji lub ruchów brzuchem. Jednym zdaniem - bardzo dobrze naśladuje naturalny pokarm drapieżników.


 

 

To właśnie dowiedziałem się o tym woblerze. Krótko i na temat, czyli krótki opis wraz z instrukcją obsługi.W połowie czerwca nadszedł wreszcie dzień, w którym mogłem rozpocząć testy i wyciągać wnioski. Do tej pory używałem woblerów agresywnych różniących się amplitudą drgań. Każda firma ma w swojej ofercie woblery o takiej pracy. Nie są to tylko przynęty przeznaczone tylko i wyłącznie do połowu kleni. Często w opisie widnieje, że ten lub tamten wobler przeznaczony jest na szczupaki jednak po kleniowych testach można się dowiedzieć, że są odcinki rzek gdzie klenie biorą na taki wabik bez problemu. Ale czy tak będzie i z Flyerem??

 

 

 

Producent twierdzi, że tak, ale jaka będzie realistyczna prawda?? Pierwszy dzień sezonu na rzekach zapędziła mnie na moją dobrze znaną wodę. Nie za szeroka, zaledwie do dziesięciu metrów… Ale ciekawe miejscówki sprawiają, że wracam tutaj w sezonie najczęściej. Od razu przyznam się do tego, że znam tą rzekę dobrze. Wiem, gdzie klenie przebywają, gdzie się przemieszczają, którymi trasami wędrują. Ale to nie znaczy, że mam ułatwione zadanie. Jeśli przynęta nie będzie pracować tak jak tego oczekuję to będzie klapa. Na początek wybieram lekkie zakole poprzedzone mini prostką. Mój brzeg jest głębszy od drugiego i to tutaj muszę się spodziewać kleni, które wędrują właśnie pod moimi nogami. Nie widzę ich, ale są tutaj na pewno. Rynna jest głęboka na około metr. Spokojny nie za mocny uciąg sprawia, że dno jest twarde żwirowate z elementami kamiennymi. To dobre miejsce do testów. Brzeg jest zadrzewiony i nisko położone nad wodą gałęzie sprawiają dobre wrażenie pod maskowanie. Czasami nie muszę nawet klęczeć. Wykorzystuję bujną roślinność i wędzisko o długości 8 stóp. Pierwszy rzut jest krótki. Sprawdzam pracę i powiem szczerze, że pierwszy raz widzę woblera który tak pracuje. Są przynęty, które w budowie przypominają Flyera, ale praca tej przynęty jest nad wyraz oryginalna. I jak powiedział producent : „ Praca drobno-migotliwa. Pomimo swojej małej agresywności doskonale wyczuwalna na dolniku wędziska.” Tak jest w rzeczywistości. Pierwsze rzuty wykonuję na skos. Wobler jest pływający, więc wykorzystuję to i spuszczam go z nurtem kilka dobrych metrów. W tym czasie zatrzymuję go i popuszczam linki. Sprawdzam jego wypływalność. Dobrze reaguje na takie sztuczki. Kilka rzutów i na tak właśnie prowadzonego Flyera ma pierwszego klenia.

 

 

 

Wziął pod zwisającymi na wodą gałęziami pobliskiego drzewa. Przechodzę kilka metrów dalej i obławiam prostkę, która pod przeciwległym brzegiem „ niesie „ klenie. Brak brań zmusza mnie do zmiany miejsca. Pokonuję kilkadziesiąt metrów by trafić na piękną rynnę. Ustawiam się mocno powyżej i znowu długa defilada Flyera wzdłuż rynny. Wspomniana pływalność przynęty sprawia, że mogę kombinować z nią na wiele sposobów. Mogę rzucić woblera pod przeciwległy brzeg. Zanurzyć go nie co i potem wykorzystując siłę nurtu kolebac go prawie w miejscu. Potem odpuścić mu, żeby wypłynął. Wszystko jednak trzeba robić na napiętej lince. Branie może nastąpić w każdym momencie. I tak było i tym razem. Rzuciłem Flyera w dół rzeki. Spłynął jeszcze kilka metrów pracując. Odpuściłem mu na trochę. Wypłynął. Zanurzenie. I branie!!! To było palnięcie! Gruby pięćdziesiątak zrobił długi odjazd w okolice podtopionego drzewa. Miałem szczęście posiadając mocne wędzisko tamtego dnia. Zatrzymałem klenia w ostatnim momencie i mogłem kontrolować sytuację.

 

 

 

 

 

Kolejne wyprawy były tylko sukcesem Flyera, który potwierdził swoją dobrze przeprowadzoną produkcję. W Polsce jest wielu producentów woblerów i mnogość z nich to woblery, które powstawały nad wodą, a nie w biurach lub zaciszach domowych. Takie woblery łowią ryby prawie same, a tylko od nas zależy gdzie je poślemy. Jeśli poprzez swoje doświadczenie i wiedzę dobrze wykorzystamy dzieła, które możemy w tych czasach zakupić to połów ryb to czysta przyjemność. Producenci więcej już nie mogą nam dać. Flayer to ten przykład woblera gdzie oprócz nowości w produkcji możemy zauważyć doświadczenie designerów i ich tysiące godzin spędzonych nad wodą.

 

 

 

W doświadczeniu producentów jest ich siła przebicia. Myślę , że Flyer już może śmiało dołączyć do przynęt kleniowych i to pełną gębą! Ojczyzną tej przynęty może być prostka o średnim uciągu okryta po obu stronach zacienionymi miejscówkami lub także rynna o szybkim nurcie. Właśnie praca tej przynęty w szybkim nurcie sprawia wrażenie przestraszonej ryby, która ucieka kryjąc się między kamieniami. Czy jakiś kleń będzie obojętny wobec takiej pracy???

 

 

 

Myślę, że nie…

 

 

 

 

 

 

 

 

Przemek Szymański

 
Lure Factory 2012...
Reklama

Społeczność

Rejestracja
Forum
Facebook

Działy tematyczne portalu

Filmy
Poradnik
Publicystyka
Relacje
Sprzęt
Warsztaty

Aktualnie on-Line

Naszą witrynę przegląda teraz 30 gości i 9 użytkownik 
  • mirek
  • nito82
  • Lechu
  • Majki
  • jigger
  • suhhar
  • pitt
  • bobesku
  • Patryk Chudzik

Redakcja - Przemek Szymański, Lesław Ruszała, Arkadiusz Kubale
Współpracownicy - Maciej Wieczorek, Piotr Flor, Paweł Brzuskiewicz, Rafał Kubicki, Remigiusz Kopiej, Kamil Rudnik, Dominik Kubisz, Mirek Świerkot, Darek Mrongas, Rafał Przybyła, Robert Szczepański, Sebastian Zdrojewski, Marcin Janaszkiewicz, Radosław Duszyński, Tomasz Cegiełka, Andrzej Walas i Jacek Grzeszczyk
Korekta tekstu - Arkadiusz Kubale (od 16.10.2011)
Moderatorzy forum - Rafał Przybyła, Lesław Ruszała, Arkadiusz Kubale, Przemek Szymański i Tomasz Palacz.
"Nakład" - www.naklenie.pl czyta miesięcznie średnio 28 000 osób (dane home.pl na maj 2012).
Copyring@2007-2012 www.naklenie.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone!
Materiały opublikowane w tym serwisie chronione są prawem autorskim.
Wykorzystywanie ich w całości lub w części, bez wiedzy i zgody redakcji, jest zabronione.
Realizacja pomysłu projektu:Websites Watford.
Szablon graficzny: templatka.pl
Portal istnieje od 01 lipca 2007 roku.




naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl