Start Na czasie Kleń Zimą

Główne menu

Relacje

Sprzęt

Portal

Materiały Filmowe

Reklama
Kleń Zimą Drukuj Email
Technika Połowu
Wpisany przez Przemek Szymański   
niedziela, 02 stycznia 2011 20:36

Polska, ale i europejska zima w pełni. Mało jest wędkarzy, którzy polują z zamysłem na klenie właśnie zimą. Są inne utarte w wędkarskiej wierze gatunki ryb, które, jakoby są cenniejsze. Zależnie od europejskich przepisów od stycznia można łowić, trocie, łososie. W niektórych rzekach pstrągi. Morskie trocie i łososie to zdobycz nader cenna, więc nie dziwi, taki obraz rzeczy. Aktywni łowcy chwytają, więc chwilę i przypisują klenie pod okres letni, pod niskie stany wód. Ale czy tak, musi być? Połowy białego drapieżnika, uwarunkowane są od temperatury wody. Podczas lekkich zim, woda w rzekach osiąga max.2-3’C, podczas srogich rzeki zamarzają i fizycznie nie możliwe jest, łowienie w takich ciekach. Nie ma co ukrywać, że odpuszczam sobie połowy w mróz i podczas zlodowacenia wody. Uważam, że podczas wyżowej, mroźnej pogody, nie ma sensu skutecznie oszukiwać kleni. Doświadczenie mówi mi, że ryba ta jest w letargu, żeruje sporadycznie. Gdy pogoda się przełamuje i na mroźny wyż, nasuwa się ciepły niż z opadami deszczu lub śniegu, to można spróbować jawnie łowić klenie. Budzą się one z letargu i mimo, nie znacznej różnicy temperatury wody, zaczynają atakować przynęty spinningowe. Oczywiście, nie wszystkie.

 

 

Łowisko i taktyka

Tak jak jesienią odpuszczam sobie większe rzeki. Małe rzeczki i kanały, to jest to co może przynieść mi pożądany efekt. Jest jeden warunek. W takich ciekach muszą rzecz jasna, być opisywane przez mnie ryby. Inaczej, nic nie złowimy. O ile wiosną i latem lubię podążać w górę rzeki, tym razem całą zimę schodzę w dół. Są temu powody. Po pierwsze prezentacja przynęty. Najczęściej łowię na woblery. Przynętę, tą można wygodnie rzucić poza domniemane stanowisko ryby i sprowadzając ją do dna, łowić nim w miejscu, wykorzystując nurt rzek. To bardzo ważne. Duże kabany są leniwe. Stoją w bezruchu. Czekają, aż coś im wpadnie do pyska, bez ich wysiłku. Mogą co najwyżej odbić trochę w lewo, lub w prawo, by pochwycić kąsek. Nie dadzą rady zrobić letniego skoku, lub boleniowego sprintu. Pomocne są jak zawsze obserwacje z mostów. Na dobrej, czystej wodzie widać jak zachowują się klenie właśnie zimą. Skupione w stada, po kilka pięknych sztuk. Nawet te największe, czasami lgną w małe grupy. Takich kilka ryb, to prawie 100% branie, w pochmurną niżową pogodę. Dobre kleniodajne miejscówki na mniejszych rzekach, to wolniejsze wewnętrzne zakręty rzek, gdzie, rzeka rozszerza się i wypłyca, nanosząc osady. Prostki obfitujące w głazy, pnie drzew, które solidnie spowalniają nurt. Rynny w towarzystwie owych prostek. O poranku i o zmierzchu płytkie zastoiska graniczące z nurtem.

 

Prawie zimowy. Efekt podciągania woblera jest już skuteczny, od później jesieni.

 

Po drugie wygoda. Cały niemal sezon łowi się na leżąco, na kuckach, na „indiańca”. Podchodzi się ryby, od strony cienia, a tutaj jedynie 3-4 miesiące luźnego wędkowania. Świetna sprawa dla złażonego wędkarza, który ma już dość skradania, a chciałby normalnie porzucać jak przy połowie sandaczy, bądź szczupaków. Takie luźne łowienie narzuca jednak odpowiednie przygotowanie.

 

Sprzęt i przynęty

Uwagę skupiam nie tylko na woblerach, ale także na wędce. Musi być długa o szybkiej akcji. Kleń zimą, mimo odrętwienia bierze pewnie, jak już zdecyduje się na atak. Odległość między przynętą, a wędkarzem może być zmienna. Lajtowe łowienie wymusza na nas dłuższe rzuty, a nurt, zawirowania układają linkę często na kształt paraboli, co fałszuje nam brania. Agresywność zależna jest od dnia, więc długa, szybka wędka i zastosowanie cienkiej plecionki podczas plusowej temperatury pomogą w odgadywaniu brań i kwitowaniu ich mocnym zacięciem. Podczas ujemnych temperatur łowię, stosując żyłkę. Najlepiej zabrać nad wodę obie szpule. Zimą podczas całego dnia, pogoda często zmienną jest. Przynęty to temat rzeka i od niej dobieram swój arsenał. Może nad wyrost mówię, że jakimś arsenałem rozporządzam. Wyprawy zimowe nie są długie, znam wodę, ryby. Wiem, jakie woblery mam zabrać. Idę na łatwiznę i zabieram wabiki, które od dawna są dobre na moje rzeki i kanały.

 

Zestaw, którym operuję przeważnie każdej zimy


Czyli jak widać. Nie ma tutaj tajemnic. To są przynęty, które swoją pracą, kwestią osiągania głębokości sprawują się świetnie na moich metach. Wszelkie dołki, rynny, wolniejsze zakręty rzek obławiam skutecznie pokazanymi Góralami, Rapalą Jointed Shad Rap i Rzeszowskimi. Mam jeszcze coś w zanadrzu, ale o tym może za rok. Zastoiska, okolice warkoczy, przemiałów to Dorado Lale, Rapala Oryginal. W cieplejsze dni, które notabene się zdarzają dobre są imitacje owadów.

 

Zestaw owadów, który leży zawsze w plecaku, czekając na ocieplenie


Nie ma ich wiele. Ale pokazane spełniają kilka kryteriów. Jednym z nich to, to, że schodzą głębiej niż pół metra. Dociążone oliwką przed przynętą, potrafią osiągnąć nawet metr.

Z Wędkarskiego Pamiętnika – zima 2007 (…)”Podchodzę do podtopionych krzaków. Nie daleko nich zaczyna się fajna rynna o czystym dnie. Rzucam pod krzaki pierwszy raz, drugi…
…trzeci. Przy czwartym rzucie i zwinięciu może dwóch, trzech metrów żyłki czuję chyba najpiękniejsze branie tego sezonu. Ryba z zadziwiającą mocą atakuje mojego woblera. Tuż przed braniem, w polaroidach widzę jak podeszła, pod przynętę i bez ogródek pochwyciła mojego Lake’a od dołu. Niesamowity widok.  Po braniu następuje bardzo gwałtowny odjazd, pod same korzenie. Zatrzymuję rybę siłą i zaczynam odciągać ją od przeszkód podwodnych. Klenia dość szybko podholowuję pod brzeg. Zobaczywszy go widzę i wiem , że mam klenia życia.
Tylko ile mierzy?? I czy uda mi się go szczęśliwie wyholować?? Jest zapięty jednym grotem kotwiczki, tuż w kąciku pyszczka, więc mam duże szanse, na końcowy sukces.
Przy brzegu kleń walczy zaciekle i nie daje się opanować. Po ponad minucie mogę podebrać go podbierakiem. Jest piękny i wielki. Robię mu kilka zdjęć i dopiero wtedy go mierzę. Ma 56 cm. I biję mój sześcioletni Wiślany rekord o całe 4 cm. Klenia pośpiesznie wypuszczam i patrzę się długo, w to miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą był mój rekordowy prosiak. Po tym zdarzeniu jakoś obojętnie mi się łowi”. (…)

 

Perełka z sezonu 2007


Na łowisku

Na łowisko wchodzę, zawsze odpowiednio ubrany. Zimą wystarczy, chwila zapomnienia i wędkowanie, nie będzie przyjemnością. Zawsze lepiej ubrać się za ciepło, niż za lekko. Złe ubranie, może doprowadzić do szybkiego wychłodzenia organizmu, a stąd szybka droga, do choróbska, lub nie przyjemnego spędzania czasu. Wiele miałem takich przypadków, że kończyłem łowienie przed czasem lub zostawiając sprzęt na brzegu, biegłem pod okoliczną skarpę i zbiegałem z niej, w celu rozgrzania się. Oczywiście, manewr, ten jest do zrealizowania, na odcinkach odludnych. Same wędkowanie ma być przyjemnością w zimę. Sezon właściwy, dopiero przed nami i odpada zbytnie klęczenie, na zmrożonym gruncie, wchodzenie na cały dzień do wody. Myślę, że swoim przyszłym zdrowiu, a jak powiedzenia lekarzy mówią, najczęściej reumatyzm występuje właśnie u wędkarzy, którzy nadużywają takiego sportu. Łowię stojąc na brzegu i jeśli mam akurat przy sobie (na sobie) wodery, to wchodzę do wody, jak muszę, podczas zaczepu, lub obłowienia na szybki ciekawej miejscówki.

 

Zimowe, lajtowe wędkowanie


Same łowienie i obławianie ma przypominać żerujące klenie. Mimo, że kleń, słabo żeruje ze względu na temperaturę, to i tak poruszam się wzdłuż brzegu jak na zwolnionym filmie. Nie można zapominać, że natura, nie pozbawia go instynktów, na ten okres. Wiele kleni spłoszyłem nie właściwym podejściem i zapewne jeszcze wiele, nie uda mi się wypatrzyć, bo czasami nie wiadomo, gdzie on stanie, gdzie się ustawi. Często zadziwiają mnie swoją pomysłowością.

 

Na małych rzekach, często łowię, w” letni”sposób

 

Dochodząc do domniemanego stanowiska ryb, kucam na 1-2 minuty i w polaroidach obserwuję wodę. Klęczę w bezruchu. Może być tak, że ryby mnie zaważyły i ta dłuższa chwila działa dla nich fałszywie. Następnie nie ruszając się z miejsca, wykonuję kilka krótkich rzutów kontrolnych, w dół rzeki. Jeśli mi, na to warunki pozwalają, rzucam z pod siebie. Lubię takie rzuty i jak mogę łowię tak, całą wyprawę. Mają one jak wiadomo, maskującą cechę. Woblera sprowadzam łukiem do brzegu. Dłuższa wędka pozwala mi, na przytrzymanie przynęty czasami w środkowej części rynny, choćby kilka sekund dłużej, co ma duże znaczenie o tej porze roku. Jeśli mi to się udaje, podciągam ją bliżej siebie. Zawsze prowadzę ją w miejscach, gdzie może przebywać kleń. Jeśli nie ma brań. Ponawiam rzuty i pracującego woblera spuszczam kilka metrów z nurtem. Ponawiam wolne podciąganie, by po chwili spuścić, go pracującego dobre 5-7 metrów. Po takim spuszczeniu woblera i wystartowaniu w podciąganie, często są brania. Zatem należy skupić się maksymalnie, ale jak na zimową aurę przystało, pamiętajcie – lajtowo…

 

Przemek Szymański

 
Lure Factory 2012...
Reklama

Społeczność

Rejestracja
Forum
Facebook

Działy tematyczne portalu

Filmy
Poradnik
Publicystyka
Relacje
Sprzęt
Warsztaty

Aktualnie on-Line

Naszą witrynę przegląda teraz 31 gości i 8 użytkownik 
  • mirek
  • nito82
  • Lechu
  • Majki
  • jigger
  • suhhar
  • Patryk Chudzik
  • admin

Redakcja - Przemek Szymański, Lesław Ruszała, Arkadiusz Kubale
Współpracownicy - Maciej Wieczorek, Piotr Flor, Paweł Brzuskiewicz, Rafał Kubicki, Remigiusz Kopiej, Kamil Rudnik, Dominik Kubisz, Mirek Świerkot, Darek Mrongas, Rafał Przybyła, Robert Szczepański, Sebastian Zdrojewski, Marcin Janaszkiewicz, Radosław Duszyński, Tomasz Cegiełka, Andrzej Walas i Jacek Grzeszczyk
Korekta tekstu - Arkadiusz Kubale (od 16.10.2011)
Moderatorzy forum - Rafał Przybyła, Lesław Ruszała, Arkadiusz Kubale, Przemek Szymański i Tomasz Palacz.
"Nakład" - www.naklenie.pl czyta miesięcznie średnio 28 000 osób (dane home.pl na maj 2012).
Copyring@2007-2012 www.naklenie.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone!
Materiały opublikowane w tym serwisie chronione są prawem autorskim.
Wykorzystywanie ich w całości lub w części, bez wiedzy i zgody redakcji, jest zabronione.
Realizacja pomysłu projektu:Websites Watford.
Szablon graficzny: templatka.pl
Portal istnieje od 01 lipca 2007 roku.




naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl naklenie.pl