| Szkoła Lurebuildingu - Wobler Klasyczny cz.2 |
|
|
| Lurebuilding | |||
| Wpisany przez Przemek Szymański | |||
| wtorek, 01 marca 2011 21:54 | |||
|
Korpusy są już oklejone folią aluminiową. Żeby były atrakcyjniejsze dla oka, należy je pomalować. Wspominałem, że nie mam pomieszczenia by malować farbami w sprayu. Skorzystałem, więc ze sposobu, który stosuje Rafał Przybyła i zacząłem malować akrylami.
Pędzle, nie zbędne do malowania akrylami. Przyciąłem niektórym końcówki, na wygląd szczotki. Lepiej się nakłada cienkie warstwy farby.
Podczas malowania trzymam korpusy w szczypcach.
Zestaw farb akrylowych.
Farby nakładam nie wiele. Maluję samą płaską końcówką.
Pędzlem uderzam od góry. Wykonuję ruchy pionowe. Przypomina to dziurkowanie. Cała sztuka polega na takim nałożeniu i zmieszaniu farby, by grzbiet rozjaśniał się w stronę boków (patrząc od góry). Jest to trudne, cały czas się uczę.
Te korpusy pomalowałem normalnie, tradycyjnie.
Dół jest klasyczny, czyli biały.
Korpusy upiększam lakierami do paznokci. Nie są to jednak normalne lakiery. Jak widać pod światło, są przeźroczyste o różnych kolorach i z brokatem. Dostępne na ebay.com, u sprzedawców z Chin i Hongkongu. Taniocha!
Na początku nakładam na grzbiet kolor bezbarwny z brokatem.
Potem boki. Odpowiednio: bezbarwny, zieleń i żółć.
Po wyschnięciu maluję oczy. Wykorzystuję w tym celu kawałek grubego gwoździa, który ma spiłowane oba końce. Jeden szeroki, a drugi węższy.
Oczy gotowe. Zapomniałem dodać, że brzuch maluję tak samo jak boki, albo dokładam czerwień z przodu.
Po wyschnięciu całości, nakładam pierwszą warstwę lakieru Domalux. Każdą następną warstwę nakładam w odstępach co 24 godziny. Daję przeważnie 4 warstwy, nie rozcięczonego lakieru.
Nałożenie 4 warstw, plus ich utwardzenie, to dobre 6 dni. Po tym czasie, czyszczę miejsca na ster brzeszczotem do metalu, poszerzam je papierem ściernym i mogę wkleić stery.
Tylko najpierw trzeba je wyrysować na poliwęglanie.
Staram się robić woblery partiami. Marnuje się mniej kleju, lakieru. Stery są zawsze takie same. Służą mi do tych celów szablony. Ster odrysowuję…
… i wycinam dobrymi, ostrymi nożyczkami.
Mogę go przymierzyć. Wygląda dobrze.
Czas na wklejenie sterów. Nie mam żadnych tajników odnośnie klejów. Stosuję SuperGlue, ale Gel. Nakładam nie wielką ilość na samą końcówkę. Podczas umiejscowienia, dobrze rozchodzi się po ściankach. Jeszcze nigdy, odkąd stosuję ten klej, nie zdarzyło mi się, by stery się łamały w miejscu klejenia. Chodzą, plotki, jakoby super glue osłabiał ten materiał. Mówię z miejsca, że się z tym nie spotkałem.
Stery już wklejone. Ale zawsze są ubytki między sterami, a korpusem. Wypełniam je Irlandzkim klejem kauczukowym, Evo Stik. Po wyschnięciu ma twardość kauczuku i doskonale wypełnia wszelkie szczeliny miedzy sterem na korpusem.
Na zdjęciu widoczne wypełnienie.
Czas na wiercenie otworów pod przednie oczko.
Jak widać na zdjęciu, wiercenie jest głębokie. Długość oczka znaczna. Podczas wiercenia należy pamiętać, by oczko umiejscowić, idealnie na środku stera. Jeśli zboczymy 1-2 mm. Ciężko będzie go ustawić, zapominając przy tym o prawidłowej jego pracy. Średnica wiertła powinna być nie znacznie mniejsza niż średnica skręconego gwintu oczka.
Otwory są już starannie wywiercone. Można wkręcić oczka na klej.
Do tego celu używam Poxipolu przeźroczystego. Bardzo mocny klej. Rozrabiam pół, na pół…
Nakładam odrobinę kleju i wkręcam je w korpus. Klej podczas wkręcania rozchodzi się po gwincie. Jeśli ktoś myśli, że idzie wyrwać takie mocowanie, to polecam test z plecionkę, o mocy około dziesięciokrotnie większej niż moc zestawu na klenie. Mi osobiście raz udało się wyrwać takie coś z korpusu, ale nie swojego.
Woblery prawie gotowe. Odczekuję około godzinę na utwardzenie się kleju…
… i poleruję stery.
Jeszcze pozostało mi polakierowanie miejsca wklejenia steru i przedniego oczka lakierem. W sumie przynętę mamy już gotową. Po 24 godzinach, można już iść nad wodę i spróbować je w realu.
Woblery wykonywane w trakcie powstawania artykułu.
Coś na pstrągi. Jeszcze lakier schnie...
Nie przetestowałem wszystkich, ale te co wylądowały w wodzie sprawdziły się chyba pomyślnie. Złowiłem kilka „zdjęciowych” kleni i okoni, więc jestem na dobrej drodze.
Przemek Szymański
|



W poprzednim odcinku pokazałem jak wycinam korpusy z klocka lipowego, jak wklejam obciążenie i oczka z drutu o średnicy 0.6 mm. W tej części czas na kolejne prace.
Gwoli ścisłości chciałbym przypomnieć, że nie są to sztywne zasady. W Polsce pewnie kilka setek spinningistów robi woblery, tak samo lub podobnie. Nie ma lepszych sposobów. Końcowy efekt weryfikują ryby. A więc, zabierzmy się do pracy.









































