| Wrocław Team vs Poznań Team |
|
|
| Imprezy Wędkarskie | |||
| Wpisany przez Lesław Ruszała | |||
| wtorek, 24 maja 2011 19:19 | |||
W lutym zrodził się pomysł na wspólną rywalizację forumowiczów naklenie.pl z Wrocławia i Poznania. Zawody miały się odbyć nad Odrą i Wartą.
Datę pierwszego spotkania ustaliłem na 15 maja, a miejscem wędkowania miał być kanał powodziowy we Wrocławiu w okolicach mostu Chrobrego (Swojczyckiego). Kanał jest na całej długości uregulowany, a dno usłane kamieniami. Trudno powiedzieć jaką ma głębokość, bo woda w nim cały czas się podnosi lub opada.
Lokalizacja spotkania.
Przy niskim stanie wynosi około jednego metra, ale zdarzają się dwumetrowe dołki. Jeśli chodzi o rybostan to można tam złowić wszystkie gatunki ryb. Osobiście uganiam się tam za trzema gatunkami ryb: naszą flagową kluską oraz za boleniami i brzanami.
Kanał powodziowy.
Nadszedł dzień spotkania - Niedziela 15 maja. Niestety z różnych przyczyn koledzy z Poznania nie mogli przyjechać, a i ekipa wrocławska lekko się wykruszyła i miało być nas tylko czterech: Carloss (Karol), Nito82 (Maciek), Ziom (Paweł) i ja, czyli Lechu.
Od lewej: Maciek, Paweł, Lechu.
Wszystko wskazuje na to, że najlepiej nastawić się na bolki. Mimo to biorę drugi kij z owadem na końcu żyłki i idziemy w dół kanału na moją ulubioną miejscówkę. Droga na łowisko mija oczywiście na rozmowach o rybach. Docieramy na miejsce. Bolenie żerują, ale oczywiście pod drugim brzegiem, do tego zaczyna padać. Zmieniam kij i zaczynam smużyć. Mam pierwsze wyjście, ale puste po kilku kolejnych rzutach robi mi się broda i standardowo w trakcie odplątywania mam branie i go nie zacinam. Po odplątaniu brody mam jeszcze jedno wyjście i cisza. Paweł z Maćkiem nie mają żadnych brań i postanawiamy wrócić pod most Swojczycki i już nie moknąć. Nie odpuszczam kleniom i próbuję skusić do brania dyżurną kluskę, ale nic z tego. Nie poddaję się i idę wyżej. Nie mam niestety brań. Woda zaczyna się robić mętna i muszę się poddać.
Gałąź i za nią kamień dyżurnej kluski.
Wracam pod most i z daleka widzę jak Maciek otrzepuje podbierak z wody. Okazuje się, że razem z Maćkim w tym samym momencie zacięli po bolku Paweł na Spirita, a Maciek na Siudaka.
Bolaski Pawła i Maćka.
Zaczynam też rzucać za boleniem, ale w mojego chlapiącego Spittinrovera nic nie chce uderzyć. Na drugim brzegu widać jakąś spławiającą się rybę. Myślę żeby tam iść, ale wolę postać jeszcze w suchym miejscu. Na zmianę strony kanału decyduje się Paweł. Po około 20 minutach dołączamy do Pawła i idziemy na drugi brzeg. Łowi pod mostem, my idziemy trochę w górę. Dzwoni Karol i mówi, że zaraz będzie. Po 15 minutach spotykamy się w komplecie pod mostem okazuję się, że na Spirita Paweł wyjął szczupłego.
Znów zaczynamy rozmowy o przynętach, ale mi rozmowa zbytnio się nie klei, bo jako jedyny jestem jeszcze o kiju. Brodzę trochę pod górę i mam zamiar obłowić napływ przed mostem.
Zakładam Horneto podobnego handmada i obławiam napływ. Mam pierwsze branie, ale puste i znów cisza. Po kilkunastu rzutach coś siada. Króciutki odjazd pod prąd i spinka. To musiała być brzana.
Miałem rybę ale uciekła pozostaje spuścić głowę.
Wracam pod most. Karol z Pawłem dalej nawijają o przynętach. Idę porzucać na końcu mostu, ale nic nie chce mi poprawić humoru. Paweł zalicza dwa brania za grzbiet, ale ryb nie wyciąga.
Paweł w akcji.
Razem decydujemy ,że trzeba wrócić na drugi brzeg i rozpalić grilla. Zabieramy wszystko co potrzebne i schodzimy pod most. Okazuje się, że nie mamy podpałki, ale na szczęście pod mostem jest dużo suchych patyków i po krótkiej zabawie w harcerzy węgiel zaczyna się palić. Paweł wrzuca kiełbaski, a ja zapraszam do naszego grona kolegę z Poznania.
Harcerze w akcji.
Kolega z Poznania.
Rozmowy w tłoku…
Nadal rozmawiamy o przynętach rybach i snujemy plany na kolejne wyprawy. Drugą turę mamy zamiar przeprowadzić pod mostem Jagiellońskim. Po grillu Karol musi uciekać do domu i już w trójkę pakujemy się do samochodów i jedziemy w wyznaczone miejsce. Woda w kanale jest już mocno trącona. Na powierzchni nic się nie dzieje. Postanawiam łowić na 7cm rippera. Nie mamy brań. Po niecałej godzinie Paweł musi się już zwijać do domu. Zostało nas dwóch. Po kilku minutach słyszę: - Mam! - kijek Maćka się wygina. Wiem, że to boleń. Odkładam wędkę i biegnę z aparatem. Pytam się na co wziął. Okazuje się że posmakowała mu gumka RH8. Wchodzę do wody i podbieram rapkę.
Hol.
Podejście do podebrania.
Szczęśliwy łowca, a jeszcze w drodze na zlot mówił, że nie może się z Bolkami przeprosić w tym sezonie.
Boleń wraca do wody jak każda ryba. Łowimy jeszcze pół godziny i uciekamy do domu. Spotkanie mimo fatalnej pogody i małej frekwencji uważam za bardzo udane. Na pewno spotkamy się jeszcze w tym, albo większym gronie i czekamy na zaproszenie nad Wartę, bo na razie 1:0 dla Nas. Lesław Ruszała Zdjęcia: autor, Carloss, Ziom7, Nito82 Skomentuj tą relację w temacie na forum.
|



W lutym zrodził się pomysł na wspólną rywalizację forumowiczów naklenie.pl z Wrocławia i Poznania. Zawody miały się odbyć nad Odrą i Wartą.
Datę pierwszego spotkania ustaliłem na 15 maja, a miejscem wędkowania miał być kanał powodziowy we Wrocławiu w okolicach mostu Chrobrego (Swojczyckiego). Kanał jest na całej długości uregulowany, a dno usłane kamieniami. Trudno powiedzieć jaką ma głębokość, bo woda w nim cały czas się podnosi lub opada.
























