| Złów i Wypuść |
|
|
|
| Wpisany przez Dominik Kubisz | |||
| czwartek, 25 lutego 2010 00:00 | |||
|
W przypadku używania kombinerek zadziory po prostu zagniatamy, natomiast w przypadku pilnika zadziory „ścieramy”. Jakiś czas temu, na chyba najpopularniejszym polskim portalu aukcyjnym obserwowałem ofertę sprzedaży bez zadziorowych kotwiczek Mustada (w tytule aukcji oczywiście widniały słowa „Catch and Release”), które według sprzedającego nie były fabrycznie wyposażone w zadziory, jednak po obejrzeniu zdjęć doszedłem do wniosku iż zadziorów pozbył się sam sprzedawca, poprzez starcie ich pilnikiem i dokładne wypolerowanie grotów. Aukcja oczywiście była odpowiednio opisana, aby „mieszać” kupującym w głowach. Najśmieszniejsze w tej aukcji było to, że za te same kotwiczki tyle, że z zadziorami inny sprzedawca chciał złotówkę mniej. Oto bardzo prosty przykład na to, że ludzie bez skrupułów pragną zarobić, nawet na ochronie bliskiego im środowiska i organizmów w nim żyjących. Haki bez zadziorowe to jedna z podstaw tej metody. Zasada szybkiego wypinania ryby jest prosta w rozumowaniu i nie wypada szczegółowo jej omawiać. Ostrze haka przypominające igłę szybko można usunąć z pyska ryby. Robimy się to z wielką łatwością , bo kształt ostrza w takim przypadku na to pozwala , a taka rana szybko się goi. Haki zadziorowe mają działanie odwrotne do zamierzonego.
Długość zaś pomaga na komfortowe wypięcie głębiej połkniętych przynęt. I tutaj jak bumerang powraca temat bez zadziorowych haków opisanych wyżej. Dobre szczypce to takie , które pewnie trzymają hak. Muszę być wykonane z dobrej twardej stali. Pochwycony trzonek kotwiczki lub haka jigowego nie może się wymknąć z uchwytu. Kiepskiej jakości szczypce potrafią opóźnić wypięcie ryby to na pewno będzie świadczyło o jej przyszłej kondycji.Do ryb posiadających większe i twardsze otwory gębowe tj. szczupak , sandacz wystarczą po prostu zwykłe kombinerki Dzięki nim osiągnąć można ten sam efekt (wypięcia i uwolnienia ryby), a zaoszczędzone pieniądze można wydać na nowego „killerka”.
Bardzo ważnym elementem holu naszego rybiego przeciwnika, jest samo podebranie, ponieważ jest to „dogrywka” dla ryby i duża szansa na jej uwolnienie. Jedni wędkarze „nie widzą” łowienia bez podbieraka, a inni wręcz przeciwnie. Zauważyłem, że dla niektórych kolegów „po kiju” podbierak stał się bardziej gadżetem i narzędziem szpanu, niż pomocą dla ryby. Miałem okazję zobaczyć sytuację, w której podbierak pełnił właśnie taką funkcję, mianowicie pewien spinningista podebrawszy rybę, mało nie zabił jej swoim późniejszym zachowaniem. Wyciągnął rybę z podbieraka, rzucił ją obok, wypiął szczypcami, choć bardzo brutalnie, obmacał dokładnie suchymi rękoma, mozolnie obejrzał i rzucił jak kamieniem w wodę. Po co mu w takim razie podbierak wyposażony w miękką siatkę, jeżeli ryba i tak miała nie wielkie szanse na przeżycie?Byłem też świadkiem pięknego i właściwego obchodzenia się ze złowioną rybą-wędkarz podebrał rybę mokrą ręką pewnym chwytem za kark, szybko wyciągnął z plecaka małą poduszkę tzw. „jaśka”, ułożył na niej delikatnie, około wymiarowego szczupaka, wyjął przynętę z pyska i delikatnie wypuścił swoją zdobycz-moim zdaniem zachowanie godne naśladowania. Dominik Kubiszfot. autor, Przemek Szymański
|






Metoda "Catch and Release" pomimo swojego prostego tłumaczenia złów i wypuść jest bardzo szerokim zagadnieniem. Za tymi dwoma słowami kryje się jeden cel i bardzo wiele założeń.
Cel jakże prosty: zapewnienie przyszłości wędkarskiej nam samym jak i przyszłym pokoleniom przez "oddawanie" pięknych organizmów jakimi są ryby, matce naturze. Główne założenia: aby polepszyć stan organiczny wód, nie wystarczy po prostu wypuszczać złapane ryby, ale trzeba również pamiętać o stanie w jakim powinny powrócić do swojego środowiska. Sprzęt główny (wędka, kołowrotek i linka) jakim powinniśmy się posługiwać powinien być dla ryb zarazem „delikatny”, ale też odpowiednio mocny, aby zapewnić rybie szybki hol i powrót do wody. Bez zadziorowe kotwiczki, podbieraki z miękką siateczką, szczypczyki do wypinania itp. to elementy wędkarskiego ekwipunku bez których nowoczesny wędkarz stosujący metodę C&R może się nie obejść, ale czy koniecznie każdy musi takim sprzętem dysponować? Uważam, że stało się to teraz bardziej chwytem marketingowym firm produkujących "niezbędniki" wędkarza stosującego się do tej jakże ostatnio popularnej zasady, niż ogromnym ratunkiem dla ryby. Myślę, że ważniejsza w tej metodzie jest postawa człowieka, niż posiadanie przez niego specjalistycznego sprzętu, postaram się to udowodnić.








